środa, 5 marca 2014

Już zbliża się ta data i to nie koniec świata. Obyczajowe

Nie, nie będzie o końcu świata i nowych przepowiedniach Nostradamusa, chociaż ciekawe,
co by on sam powiedział, gdyby nagle ktoś go wepchnął do maszyny czasu i chciał, nie
chciał znalazłby się w naszych czasach. Chyba nie byłby szczególnie szczęśliwy i może nawet dostałby zawału.


 
Ale odbiegam od tematu. Może innym razem posnuje fantazje o Nostradamusie, a na razie
coś bardziej przyziemnego czyli ten dzień, niby zwykły, bo idziesz do pracy albo jest niedziela
lub sobota i twój tyłek wyleguje się na kanapie przed telewizorem. Nic nadzwyczajnego, a jednak
tego dnia jak jesteś facetem, to niestety musisz ściągnąć tyłek z kanapy i iść po kwiaty,
a jak jesteś babką musisz się wykrzywić w uśmiechu i udawać, że ci się to podoba, chyba,
że naprawdę ci się podoba. Och, kotku pamiętałeś o mnie, chyba ci zaraz obiadek podam,
a potem upiekę ciasto. Tak postępuje dobrze wychowana żona szczególnie w takim dniu.
Już wiecie o co chodzi? Jasne, odpowiedź jest prosta jak linia w zeszycie i jak drut, którym
włamujesz się do samochodu sąsiada. Nasz ,,ukochany,, dzień kobiety moje. Wszystkie po równo dostaniecie kwiatka i lizaka. Potem polecicie po zakupy, założycie fartuszek i będziecie swojemu
lubemu dogadzać frykasami z lodówki. On sobie w tym czasie odpocznie przed telewizorem,
a nawet jeśli będzie inaczej, to i tak następnego dnia znów przerodzicie się w usłużne panie domu.
To tylko jeden dzień. Facet może w tym dniu zrobić dla ciebie wyjątek, czemu nie i tak się
opłaca, bo w pozostałe dni ty kochana będziesz się kręcić koło niego. Dlaczego? Jesteś kobietą
i do tego cię przygotowywano w domu, w szkole. Co z tego, że masz równe prawa. Możesz
głosować i pracować. Dla nich i tak jesteś lalką z pociągającym tyłkiem.
Dali ci ten dzień na odczepnego, że niby taka jesteś ważna jak kobiety z Nowego Jorku 1908 roku.
Dzięki nim możesz teraz uczyć się, pracować, być kimś, a po pracy wrócić do domu gotować,
prać i niańczyć dzieci i być pocieszycielką dla swojego męża. Czy naprawdę tak wiele się
zmieniło od dawnych czasów. Na pewno. Kobiety nie są już tak jawnie poniżane, najwyżej
gdzieś na boku. Mniejsza pensja niż faceta na tym samym stanowisku, ewentualne zaloty szefa,
który daje do zrozumienia, że masz być grzeczna, inni narzucający się faceci.
W każdym razie nie jesteś i nie byłaś traktowana poważnie. Jesteś lalką, której można dać zerwane,
martwe kwiaty, zatkać buzię ciastkiem, ładną ozdóbką i ciuchem z wytwornego sklepu.
Och, czemu ja się tak oburzam, przecież to piękne święto i wcale nie komunistyczne, bo wtedy
w Nowym Jorku to nie komuniści je wymyślili, tylko ludzie
( czyt. mężczyźni), którzy w ten sposób
chcieli upamiętnić bohaterskie kobiety czyli super cacy, wspaniały dzień, więc czemu ja tego
dnia naprawdę czuję, że jestem tą drugą gorszą płcią?
 
P.S. Nie jestem feministką i do żadnej manify czy jak to się tam nazywa, się nie przyłączam.
Zdecydowanie jestem sobą czyli indywidualistką, dziwaczką, która woli być szanowana i kochana
przez cały rok, a nie tylko jednego dnia.
Czy ktoś może mi powiedzieć, kiedy jest dzień mężczyzn i dlaczego się go tak hucznie nie obchodzi
w wielu krajach świata? Pewnie jestem w tym temacie niedouczona, więc może mnie ktoś oświeci.
Wszystkim kobietom życzę, żeby nie tylko ten dzień, ale i wszystkie pozostałe były wspaniałe. 


Tag: Obyczajowe             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz