czwartek, 3 kwietnia 2014

Słodkie kłamstwa.


Był już. Dzień kłamstwa i niewinnego żartu, ale ja jakby trochę jestem do tyłu. Tak to jest, gdy zamiast siedzieć na swoim blogu i pisać konkretne rzeczy lub całkowicie pozbawione konkretów, wysiaduje na facebooku i gadam z nieznajomymi znajomymi, Jeśli może być coś takiego, tacy znajomi, to tylko tam, uwierzcie wszyscy Ci, którzy jeszcze nie dotarliście do gościnnych bram tego portalu społecznościowego. Tu wszystko jest możliwe i trwa wieczny Prima Aprilis. Sami siebie i innych tu oszukujemy. Zakładamy maski i gramy role jak w prawdziwym teatrze, co nie znaczy, że w życiu ich nie gramy. Chyba jednak w mniejszym, o wiele mniejszym stopniu. W końcu po to jest takie miejsce, żeby wreszcie poczuć się swobodnie i przedłużyć Prima Aprilis na cały rok. Ja przynajmniej tak odbieram jeden ze swoich ulubionych portali. Ulubionych, bo lubię sobie od czasu do czasu pograć.    Czy mam przez całe życie być poważną osobą, która w odpowiednim wieku założy barchanowe majtki, bo innych już nie wypada i brązową kieckę do ziemi? Nie, nic z tego. Ja taka nie będę
I dlatego zaczęłam rozmawiać na czacie z pewnym przystojnym facetem. Na początku było nawet nieźle. Miał fajne zainteresowania i wydawał się ciekawym człowiekiem. Ale dlaczego mam to tak beznamiętnie opowiadać. Lepiej będzie jak przytoczę Wam pewną rozmowę.
To był póżny prima aprilisowy wieczór. Pora jak najbardziej odpowiednia na słodkie kłamstwa. On dał się wciągnąć. W końcu nie każdy i nie przez cały czas pamięta, że wieczór czy noc prima aprilis trwa cały czas, zwłaszcza tutaj na facebookowym czacie. Zacznijmy od początku. Wyobraźcie sobie jak siedzę w kuchni przy swoim laptopie ubrana w stary sweter i granatowe spodnie dresowe.
Ja: Witaj Feliksie.
Feliks: Witaj, powiedz, co masz na sobie?
Ja: Białe koronkowe figi, czarne rajstopy i do tego króciutki niebieski sweterek.
Feliks: Może byś kamerkę włączyła?
Ja: Od czego masz wyobraźnię.
Feliks: Ja jestem wzrokowiec i chcę cię zobaczyć.
Ja: Wolisz mieć wszystko pod nosem nie możesz fantazjować?
Feliks: Nie mam ochoty fantazjować jak bym widział, to co innego.
Tak wtedy to już nie byłaby fantazja, ale niestety przykra rzeczywistość mojego starego swetra i granatowych spodni.
Ja: To problem, kamerki tu nie będzie. Chcesz, żeby mój mąż zobaczył, co ja tu wyprawiam.
Sięgnęłam po najcięższy argument. Mąż to mąż, zawsze się można zanim schować.
Feliks: To włącz ją kiedy męża nie będzie w domu.
Moja broń niestety zawiodła.
Ja: Wolę być twoją kobietą przez telefon niż przez kamerkę.
Feliks: A może się kiedyś spotkamy?
Ja: Czemu nie, przyjedź tu do mnie.
Feliks: Gdzie się spotkamy?
Czy ja wiem gdzie, ale do głowy mi przychodzi pewna myśl z książki.
Ja: Znajdę jakiś hotel.
Feliks: Przez cały dzień lub noc jesteś moja.
Pewnie, nic innego nie mam do roboty.
Ja: Całą noc nie, może godzinkę lub dwie.
Feliks: Trzy.
Ciekawe, kto zrobi obiad i wyjdzie z psem na spacer.
Ja: Dobrze, a czym mnie zaskoczysz.
Feliks: Pokażę ci jaki fajny jest seks analny.
O, kurczę. Prawie spadłam z krzesła z wrażenia. Jeszce trochę, a dostanę zawału i odwiozą mnie karetką na sygnale do najbliższego szpitala.
Ja: Ciekawe.
Feliks:  Wszystkie moje kobiety to lubiły.
Coś takiego. Na szczęście do jego kobiet nie należę.
Ja: A może by tak coś innego np. seks oralny.
Feliks:Też lubię.
Ja: Super, to kiedy się spotkamy?
O, rany już się znudziłam. Jak te call girls to wytrzymują. Ja zwyczajnie wysiadam. Chyba trzeba skończyć tę głupią gadkę.
Feliks: Najpierw pokaż się na kamerce.
Kurczę, ten znowu swoje. Ciekawe, co by powiedział jakby ujrzał ten mój stary sweter i spodnie.
Ja: Na razie póki co, nie mam kamerki. Muszę sobie kupić.
Jedyny ratunek brak kamerki.
Feliks: To nie ma o czym gadać. Zgłoś się do mnie jak będziesz miała. Pokażesz się i wtedy się spotkamy. No, to lecę, pa.
 Gość trochę nie logiczny. Przecież sam proponował spotkanie, ale w zasadzie dobrze, że rozmowa się skończyła. Prima Aprilis przeminął z wiatrem i chce mi się spać. Na dzisiaj mam dość udawania i rozmów na czacie.
Ja: Jak sobie kupię to ci dam znać, pa.
Mam nadzieję, że nikogo nie zgorszyłam tym śmiesznym tekstem. Śmiesznym dla mnie, bo takie puste gadki mnie śmieszą. Na prawdę nie lubię gadać o niczym i tracić czas, a jednak czasami  sobie żartuję, kłamię, udaję inną niż jestem w rzeczywistości. Dla mnie prima aprilis może trwać, a razem z nim facebook i moi znajomi.
P. S. Oczywiście wszystko zostało przeze mnie zmyślone, a może nie. Zdecydujcie sami.

Tag: Seks

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz