czwartek, 26 czerwca 2014

I ty możesz zostać Bogiem.

Na razie brzmi to jak nowoczesna bajka o ludziach, komputerach i sztucznych inteligencjach.
Te ostatnie są ucieleśnieniem, jeśli można tak to nazwać, marzeń Hitlera o super nadczłowieku.
Podobno tacy ludzie pojawią się w przyszłości. Jeszcze tylko trochę lat cierpień z własnym niedoskonałym, biologicznym ciałem, a potem nieskończone możliwości supermana.
Kto by chciał, a kto by nie chciał i dlaczego? O czym w ogóle mowa? O co chodzi?


Myślę, że wszyscy doskonale wiedzą i niczego nie trzeba wyjaśniać. Temat od dawna jest wałkowany na różnych blogach i w innych miejscach w internecie. W wielu miejscach.
Czy jestem w stanie powiedzieć coś więcej lub spojrzeć na wszystko z innej strony?
Teraz nie jestem już tego taka pewna jak na początku. Jednak spróbuję.
Dawno, dawno temu czytałam pewną książkę. Najpierw część pierwszą, potem drugą i chyba trzecią.
Nie pamiętam dokładnie ile było części.
W każdym razie główna bohaterka żyła w czasach, kiedy ludzi dzieliło się na tych pięknych wspaniałych i tych zwykłych brzydkich. 
W tym świecie wszyscy chcieli być piękni i mogli swoje marzenie zrealizować po ukończeniu 16 roku życia.
Wtedy przechodzili operację, która zmieniała ich wygląd i postrzeganie świata.
Doskonali piękni bawili się bez końca w swoim fantastycznym nowoczesnym raju.
Głowna bohaterka też chce być piękna i czeka na swoje 16 urodziny z dużą niecierpliwością.
Jednak jej przyjaciółka wcale nie chce taka być. Woli swoją przeciętną ,,brzydotę,, i ucieka z miasta przed przymusową operacją zmiany.
Tak, zapomniałam dodać w tym świecie zmiana jest przymusowa. Zwykłym można być tylko do 16 roku życia. Potem trzeba stać się doskonałym pięknym i korzystać z zabaw technologicznego raju.
Żadnego wyboru nie ma. Ci, którzy chcą inaczej muszą uciec z miasta.
O dziwo, są tacy, którzy nie chcą być piękni i doskonali. Nęci ich ten inny świat. 
Dla większości ludzi zupełnie niedostępny.
Coś, co w teorii miało być wieczną zabawą i wolnością stało się obowiązkiem, z którym tylko nieliczni walczą.
Myślę, że tak jest z każdą teoretyczną wolnością. 
Dobrze, dobrze gdy nie ma obowiązku. Gorzej jeśli musisz być taki, nie inny. 
Jeśli jest tylko jeden dostępny scenariusz. Plan odgórnie narzucony. Ramy sztywno ustalone.
Wtedy, to co 20 lat temu wydawało się zrzuceniem kajdan, staje się nowym zniewoleniem.
Powiecie, nie możliwe, a ja powiem. Możliwe.
Z drugiej strony wcale tak być nie musi. Wszyscy staniemy się Bogami. Nieśmiertelnymi nadludźmi.
Wreszcie nasze życie będzie piękne i wspaniałe. Wreszcie będziemy w pełni sobą.
I tylko niektórzy będą ziewać z nudów.
Czy wiecie już jak się nazywa ta wspaniała idea, która za 20, 50 lat stanie się naszą rzeczywistością?
Oczywiście. Transhumanizm.
P. S. Książka, którą wspominam to ta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz