czwartek, 12 czerwca 2014

Nie zbyt dobra porno nowina.


Bracia, trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz, diabeł, krąży jak lew ryczący, szukając kogo by pożreć. (1 P 5.)

Takie słowa znalazłam gdzieś w internecie. Muszę powiedzieć gdzieś, bo już nie pamiętam,  gdzie to było. Pewnie na jakieś stronie pro katolickiej.
Strona ta podobnie jak kilka innych powtarza za obcojęzycznym źródłem wiadomość o wpływie filmów porno na nasz mózg. 
Dokładnie na tzw. substancję szarą czyli komórki nerwowe, które wraz z substancją białą tworzą ośrodkowy układ nerwowy.
Podobno amerykańscy uczeni odkryli, że pod wpływem częstego oglądania takich filmów, a nawet rzadkiego zerkania na nie, nasza substancja szara się kurczy. 
Jest jej coraz mniej i w związku z tym zmniejsza się nasza motywacja.
Nie wiadomo jednak, czy jest to prawda. Badania nad wpływem porno na mózg są w trakcie, a jak to często bywa, wiadomości z internetu czy z telewizji już to podają jako prawdę objawioną i oczywiście wszystkie o tym piszą w ten sam sposób (żeby było jasne, piszą dziennikarze, blogerzy itp., nie wiadomości).
Czy substancja szara się zmienia czy nie, nie dowiecie się tego tak na 100%.
Być może jest tak, że filmy porno oglądają tylko osoby o małej ilości substancji szarej.
Ogólny wniosek nic nie wiadomo i w zasadzie to byłby koniec, gdyby nie komentarze stałych oglądaczy porno. Komentarze znajdziecie tutaj tzn. gdzieś tu. Na tym forum. 
Sami sobie znajdziecie ten temat dotyczący zgubnego wpływu porno, a przy okazji pewno coś ciekawego dla siebie.
W każdym razie jeden z panów skarży się na uzależnienie od filmów z seksualną, bardzo wyuzdaną akcją tzw. hardcore. Czemu się skarży? Zapytacie, przecież to całkiem fajne filmy.
Skarży się ponieważ od czasu oglądania tych miłosnych igraszek na ekranie, w jego związku nie ma już namiętności.
Partnerka stała się narzędziem do zaspakajania rozkoszy. Pan doskonale zdaje sobie sprawę, że długo coś takiego się nie utrzyma. Jego wybujała wyobraźnia połączona z odpowiednią dawką agresji. Bardzo instrumentalne traktowanie dziewczyny.
W końcu ona nie jest żadną gwiazdą porno gotową na wszystko w zamian za dużą, odżywczą dawkę pieniędzy.
Inni panowie, którzy wypowiadają się w tej sprawie i mu radzą, co z tym fantem zrobić, przyznają, że mają podobne odczucia, jeśli chodzi o oglądanie filmów porno. 
Kobiety, które tu występują, na forum, zamiast radzić przeważnie się oburzają.
One raczej nie oglądają takich filmów i pogardzają tymi, którzy oglądają.
Jednak na innym, kobiecym forum są  zupełnie inne. Kobiety inne. 
Te przyznają otwarcie, że lubią i oglądają ze swoimi partnerami lub same.
W końcu co mają robić te samotne z pragnieniami? Powiesić się na drzewie?
Oczywiście są i takie święcie oburzone na swoich partnerów, którzy przed seksem z nimi coś takiego oglądają. Zdrada to przecież okrutna, nawet jeśli później oni są 100 razy lepsi niż przed oglądaniem, ale czy są?
Jestem pewna, że to tylko teoria i jak ktoś głupi, głupi pozostanie nawet, gdy zje encyklopedię.
Ogląda taki porno. Zachwyca się nim, ale z dziewczyną i tak nic zrobić nie potrafi. 
Z dziewczyną albo z żoną i potem strasznie się dziwi, że żona poszła na bok z sąsiadem.
To taka mała dygresja raczej fantastyczna nie związana z życiem, ale przyznacie, że tak może być.
W każdym razie, kończąc już ten ciężki temat, powiem.
Moim zdaniem porno szkodzi lub nie szkodzi, a to zależy od podejścia do tematu, realizacji w życiu, własnych przekonań i intencji czyli zupełnie jak z cukierkami.
Myślę sobie od nich zęby mi wypadną i moja myśl się urzeczywistnia.
Sądzę, że mi nie szkodzą i jest tak jak sądzę.
Jednak niezależnie od tego, co tu bredzę warto jednak ćwiczyć medytację zamiast oglądania głupich filmów. 
 
Tag: Seks  

 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz