poniedziałek, 1 września 2014

Witajcie w nowej szkolnej bajce.

Niestety wakacje się skończyły. Chciał, nie chciał trzeba wracać do szkoły.
Tylko studenci mogą się jeszcze wylegiwać gdzieś na plaży tropikalnej,
albo ci, co sobie w sposób sztuczny wakacje przedłużyli czyli mimo końca nie wracają,
bo nadal są lub jadą gdzieś w słoneczne miejsce.
Wszyscy pozostali ubrani w świąteczne stroje biało granatowe lub biało czarne posłusznie witają rok szkolny.


Jeszcze dzisiaj jest całkiem miło.
Wszyscy się do siebie uśmiechają i cieszą albo udają, że się cieszą.
Zarówno uczniowie jak i nauczyciele. W końcu ci drudzy też mieli wakacje. Oni musieli wrócić trochę wcześniej, żeby przygotować plan i takie tam związane ze szkołą sprawy.
Pani woźna przecież, a może pan woźny nie zrobi tego za nich, ani sekretarka,
ani panie z księgowości. Tak więc nauczyciele wracają w sierpniu i to jest ta dobra pocieszająca wiadomość dla Was uczniowie. Oni mają gorzej.
Nie wylegują się aż do września.
Są wśród nich tacy, co też szkoły nie cierpią. Chętnie poszliby sobie do innej pracy. Niestety innej nie ma, bo praca nie rośnie na drzewach i nie sprzedają
jej w kiosku z lodami.
Dlatego Uczniowie Kochani miejcie dla swoich nauczycieli więcej cierpliwości i zrozumienia.
Oczywiście tylko dla tych, co i Wam okazują współczucie i szacunek. Na pewno nie dla tych, co poza swoimi podręcznikami świata nie widzą. Wydaje im się, że Wy też nic więcej widzieć i robić nie możecie. Tylko 50 zadań pracy domowej i tyle samo stron
do wykucia na pamięć.
Ja miałam na studiach takich geniuszy, co myśleli, że studenci przez jeden semestr przeczytają 100 lektur, w dodatku straszliwie nudnych. Gdyby nie studenci i profesorowie, nikt by tego nie czytał. Chyba, że od każdej książki dokładnie przeczytanej, 
ze zrozumieniem tekstu każdy dostawałby 100 zł.
Wtedy naprawdę, by się opłacało nawet książkę telefoniczną przeczytać.
I tak przy okazji wpadłam na pomysł jak zwiększyć czytelnictwo w szkolnej bibliotece. Płacić uczniom za każdą książkę. Wtedy na pewno wszyscy ustawili by się w długiej kolejce i wkrótce zabrakłoby książek. Prawda jaki prosty sposób.
Inne sposoby na szkolne nudy i obowiązki.
Traktować wszystko na luzie. Nie przejmować się sprawdzianami i pracami domowymi, 
bo i tak po skończeniu szkoły ta teoretyczna wiedza do niczego Wam się nie przyda. Pójdziecie do pracy, a tam będą od Was wymagać czegoś całkiem innego.
Szkołę po prostu ktoś kiedyś wymyślił, a na ten temat napiszę więcej innym razem. 
Nic od lat się w niej nie zmienia, poza ilością egzaminów oraz matematyką na maturze. 
To ostatnie to jawna dyskryminacja humanistów, co do matematyki głowy nie mają. Dzięki nim, nauczyciele zarabiają sobie dodatkowe pieniądze. Nie nauczysz się na lekcji, pójdziesz na korepetycje takie, co cię do matury przygotują. Czy zdasz czy nie zdasz humanisto i tak tu jesteś niepotrzebny.
Przesadzam, zobaczcie sobie ile jest ofert pracy dla humanistów, a ile dla ścisłych mózgów. Potem mi powiecie, że przesadzam.
W każdym razie bariera matematyczna dobrze wymyślona, bo po co państwu 
wykształceni humaniści.
Ale nie o tym miało być, tylko o wspaniałym początku nowego roku. Jest taki wspaniały jak disneyowska bajka. Nic więc dziwnego, że w sprzedaży pojawiły się zeszyty 
z bohaterami bajki.
Nowi, całkiem nowi uczniowie na pewno się na to nabiorą. Na kolorowe kredki i piękne, przynajmniej na początku podręczniki. Dopiero trochę później zobaczą ile czasu zabiera im szkoła. Im uczeń starszy tym więcej godzin i zajęć dodatkowych możliwych do wyboru.
Gorliwe matki już teraz zapisują dzieci na taniec, grę na gitarze, judo, karate i język japoński, szydełkowanie, gotowanie, usługiwanie przyszłemu mężowi 
i wychowanie w tradycji katolickiej.
Te ostatnie to moje propozycje z cyklu ile jeszcze da się włożyć dziecku do głowy.
Można w zasadzie wszystko. Rodzice zadowoleni, bo sobie myślą, że ich dziecko dzięki temu stanie się alfą i omegą, ze wszystkim da sobie radę, na wszystko będzie odporne. Poza tym dzieci nie ma w domu. Mają więcej czasu dla siebie. Swój czas osobisty, którego dzieci mieć nie muszą.
Dzieci wszystko wytrzymują te duże i te małe. Niestety nie wszystkie.
Zdarza się też tak, że nerwy w pewnym momencie im puszczają i wtedy siedzą sobie w szpitalu psychiatrycznym i też nie przeszkadzają, przynajmniej rodzicom, 
gorzej z pielęgniarkami.
Kończę to marudzenie. ostatnie słowa do nauczycieli i rodziców.
Nie przesadzajcie chociaż w tym roku z tą nauką i różnymi dodatkami.
Pozwólcie dzieciom na zabawę i na to, co naprawdę lubią.
Dajcie im od czasu do czasu święty spokój.

P. S. Wszystkim uczniom i nauczycielom życzę udanego nowego roku szkolnego.

  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz