środa, 7 września 2016

Złość zamiast ulgi.

Tak już ze mną bywa.
Na różne rzeczy, sytuacje reaguje 
inaczej niż większość ludzi.
Także na filmy i ich zakończenia.
Teraz napiszę o jednym z takich filmów.


Chaos. Na razie w ten sposób nazwę ten film.
Nie dlatego, że fabuła jest chaotyczna,
ale z powodu tego, co zaczyna się dziać
w życiu bohatera po przyjęciu przez niego
prezentu urodzinowego.

Jest to zaproszenie do nieznanego klubu.
Bohater z ciekawości idzie tam
i korzysta z oferty, chociaż nie ma 
pojęcia jaka dokładnie to oferta i co to za klub.

Przechodzi przez różne testy.
Potem dzwonią do niego, 
że do proponowanej przez nich zabawy
się nie zakwalifikował.

Jednak następne wydarzenia mówią
coś innego. Zabawa się zaczęła.

Na czym ona dokładnie polega?
Kto ją prowadzi i dlaczego?
Czym jest naprawdę klub?

Nie wiemy tego do samego końca
podobnie jak bohater,
który odtąd nie ma już spokojnego
i wygodnego życia bogatego człowieka.

Wszystko zostaje wywrócone na drugą
stronę, postawione na głowie.

Bohater jak zwykle w tego typu
amerykańskich filmach jeździ 
szybko samochodem 
nie wiadomo gdzie i dokąd.

Spotyka kobietę i tylko czekać
aż się w niej zakocha.

Poza tym dzieją się różne dziwne,
choć bardzo typowe
amerykańskie rzeczy.

Z pewnością gdybyśmy mieli 
do czynienia z innej produkcji filmem
te wszystkie rzeczy wyglądały by inaczej.

Byłaby między nimi jakaś przestrzeń
do myślenia jak w omawianym

I wtedy być może zakończenie straciłoby
swój efekt pełnego zaskoczenia,
a jednocześnie film zyskałby na wartości.

Dlaczego ja tak piszę?
Większość recenzentów film 
ocenia bardzo dobrze.
Także sami krytycy.

Tym czasem ja jestem niezadowolona
i na pewno do filmu nie wrócę.

Głównie z powodu strzelanek,
zabijanek, latania po dachach,
w zasadzie gdzie się da
i jazdy samochodem jak się da.

Dla mnie to są minusy.
Jedna heca za hecą.

Brak refleksji.
Jednak z drugiej strony,
nie ma co się dziwić.

Film sensacyjny został
nakręcony według najlepszych
schematów sensacyjnych.

Pewnie, gdyby to był
film psychologiczny
schematy byłyby psychologiczne.

I tu jest odpowiedź dlaczego
poczułam po filmie złość.

Z powodu schematów.
Zakończenie zaskakujące,
ale dla kogo i dlaczego?

Moim zdaniem dla tych wszystkich,
którzy z zapartym tchem oglądali
fabułę od początku do końca
przy okazji wyłączając myślenie,
bo oto w tym filmie właśnie chodzi
wyłącz myślenie, będziesz zaskoczony
i zadowolony. Nawet nie zauważysz,
że pod płaszczykiem sensacji
kryje się morał.

Jaki?
Żyj tak, żeby nie być znudzonym.
Jeśli jesteś znudzony to jakby martwy.
Trzeba cię obudzić.

To właśnie robi z bohaterem jego brat,
budzi go do życia.
Bez tego jego praca i to co robi,
byłaby szarą egzystencją.

Nie można tak sobie po prostu
być i się nudzić, zwłaszcza,
gdy jesteś bogaty i wydaje ci się,
że masz wszystko i nic cię nie zaskoczy.

Działaj i jeszcze raz działaj.
Tak zrozumiałam przesłanie filmu.

Dlaczego poczułam złość na końcu?
Może dlatego, że dla mnie był
on sztucznie słodki.

Na miejscu bohatera przywaliłabym
bratu w zęby i innym postaciom
z tego filmu.

Co zrobił bohater?
Z jakiego powodu miałby kogoś na końcu
uderzyć i dlaczego ja bym tak zrobiła?

Sami sobie zobaczcie.

Film jest dobrą rozrywką,
dla tych, którzy lubią kino sensacyjne.

,,Gra,, z 1997, reżyser David Fincher,
Michael Douglas, Sean Penn
w rolach głównych.




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz