wtorek, 22 listopada 2016

Oszust?

Przeczytałam niedawno ciekawą historię.
Historię o uczniu znanego malarza, który już nie żyje 
( malarz nie żyje, nie uczeń, jakby ktoś miał wątpliwości).
Pewnie niektórzy z Was, a może nawet większość, 
wie o kogo chodzi i ma w tej sprawie swoje stanowisko.
Uczeń jest oszustem czy prawdziwym uczniem?
Jakie są jego obrazy?
Jaka jest jego historia?
Opiszę wierszami.

Obraz ucznia.

 Mój świat powoli
spowija mrok.
Chciałbym zatrzymać
swój wzrok
na bliskim i dalszym
przedmiocie,
schwytać i zatrzymać
tęczę pod powiekami.
Nie mogę.
Jakbym został ukarany,
ale za co?
Dlaczego coraz gorzej widzę?
Dlaczego staję się ślepcem?
Właśnie ja,
ten który lubił i chciał żyć kolorami.
Czy złe fatum z mojego mistrza
przeszło na mnie?
Czy mnie tym jak grypą
zaraził?
Nawet moje pytania giną
w ślepej krainie.

Obraz ucznia.

Zawsze lubiłem koty,
nie psy.
Psy tylko szczekają,
ujadają, wyją.
Robią hałas.
Koty mruczą,
uspakajają.
Psy cuchną podwórkiem
i jeszcze nie wiadomo czym.
Koty mają miły zapach.
Ich sierść jest błyszcząca.
Zawsze o nią dbają.
Są trochę jak kobiety.
Piękne, chodzące
własną drogą.
Zawsze ze swoim zdaniem.
A jednak coś we mnie wstąpiło?
Obrazy kotów prawie wszystkie 
zniszczyłem.
Niektóre komuś dałem.
I dlaczego?
Nie wiem.
Czy muszę wiedzieć?

Obraz ucznia.

Tak często męczą mnie
koszmary.
Czuję, że coś się zdarzy,
chociaż nie dzieje się
nic złego.
Skąd te sny?
Budzi mi własny krzyk.
Staram się zapomnieć,
nie myśleć o tym,
a one i tak wracają.
Kto? Co?
Moje sny.

Obraz ucznia.
Patrzę na obraz ucznia
i myślę kim ona jest?
Czy jest to jakaś pani
z wyobraźni?
Czy to jego tęsknota
za kobietą,
którą mógł,
ale nie poznał?
Wyobrażam sobie
jak przychodziła
do niego w nocy.
Między koszmarami
jej piersi dawały 
otuchę.
Włosy przynosiły ulgę.
Odgradzały od świata.
Jej ciało było
jak obraz, który
chciał namalować.
Oplatała go rękami.
Lizała za uchem
i w innych bardzo
intymnych miejscach.
Siadała na jego nagich
udach i jeździła na nim
jak na koniu,
a resztę niech mrok zasłoni.
Niech dopowie wam wyobraźnia.
W pewnym momencie
ona odeszła
gdzieś w mrok 
bardzo odległy.


Obraz mistrza.

Śmierć-modliszka czeka na mnie.
W stosownym czasie 
zje najpierw moje oczy,
a potem kawałek po kawałku
mnie całego.
Nie obronię się.
Nikt nie przyjdzie
z odsieczą.
Nikt nawet nie zauważy
tej chwili,
gdy stracę siebie
na zawsze.

Obraz mistrza.

 Skończyło się moje marzenie
o malarstwie.
Skończył się świat kolorów.
Zapanowała ciemność.
Nie nagle.
Powoli.
Na drodze się potknąłem.
Niby nic takiego.
Tylko ten ból głowy.
Straszny.
Świat stawał się mniej ostry.
Oślepłem.
Jeszcze przez jakiś czas
próbowałem coś tworzyć.
Ręka mnie prowadziła.
Sens życia umierał.
Nic tu po mnie.
Chciałem się zabić.
Uratowali mnie.
Skazany na życie
bez obrazów,
bez pędzli.
Sam w nieskończonej
otchłani,
a jednak nadal jestem,
nadal coś robię,
choć nie to, co chciałem.


P. S. Nic nie jest pewne.
Historia ucznia powstała po śmierci mistrza.
Mistrz nie wspomina o uczniu w swoich notatkach, rozmowach.
Kim naprawdę jest uczeń?
Jeśli jeszcze nie wiecie o kogo chodzi, podaję:
uczeń - Adrian Kędzia,
mistrz - Zdzisław Beksiński.

Wszystkie komentarze są mile widziane, oczywiście oprócz tych super złośliwych i pełnych nienawiści.







4 komentarze:

  1. Niewiele wiem o sztuce.. ale akurat Beksińskiego rozpoznaję. Nigdy spokojnie nie mogłam patrzeć na jego twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie też jest straszna, ale to taki intrygujący strach. Z drugiej strony ten Adrian, zagadkowa postać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobre zestawienie - bez podpisów widać, które dzieło jest dziełem mistrza.
    Bez porównania jednakże i kreska, i świetlistość w mroku, i lekkość formy, ażurowość, i szczegółowość - wymieniać mogłabym całą listę przymiotów po stronie Mistrza! :D
    Mnie Beksiński nie przestrasza. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się Sylwio, że dostrzegasz nie tylko niepokój w dziełach Beksińskiego. Są to na pewno interesujące prace.
    Dziękuję za komentarz:)

    OdpowiedzUsuń