wtorek, 18 kwietnia 2017

Jajo mądrości.

Już po świętach. Ile jajek zjedliście? Czy wykorzystaliście ten czas na odpoczynek? Czy może na siedzenie przy stole i patrzenie w telewizor lub w komputer?

A ja? Zjadłam trochę sernika i szybko wróciłam do pisania.
I co mi z tego wyszło? Sami zobaczcie i oceńcie.


Miejsce: Świat po śmierci.
Czas:  Nieokreślony.
Bohaterowie: Wiktor - wampir, Filip - dawniej zwykły facet, teraz też wampir, Pan Losu - podobno rządzi tym światem, Joanna - właścicielka Jaja Mądrości i również władczyni świata; Rudy, Łysy, Brunet - hotelowi goście.

Dialog 1.

Miejsce: Bar w hotelu Wieczna radość.

Wiktor siedzi w ciemnym rogu sali za słupem. Nie wie, że w innym kącie siedzi Filip jego niedawna ofiara, choć nawet nie udało mu się go porządnie ugryźć. Jedynie trochę go polizał. I proszę, to wystarczyło, by zamienić Filipa w prawie wampira. Prawie, bo do całości brakuje mu tylko ostrych długich zębów. Złapanych ludzi musi ciąć nożem. Z tego powodu szuka go policja, wampiry i dawna przyjaciółka Łucja.

Filip podobnie jak Wiktor nie wie, że w innym rogu sali siedzi ktoś znajomy. 

Wiktor podsłuchuje rozmowę przy sąsiednim stoliku. Rozmówcy z powodu słupa nie widzą Wiktora. Myślą, że nikt się nimi nie interesuje.

Piją piwo z dodatkiem ludzkiej krwi. Tylko tutaj, w tym barze dostępne dla wampirów, ponieważ bar i hotel zbudowano z myślą o wampirach.

Rudy facet z piegami na twarzy: Wiecie, co mi się ostatnio śniło?
Brunet z krzywym nosem: Twoja była?
Łysy: Pusta butelka?
Rudy: Jedno wam w głowie, baby i wódka.
Brunet: No, nie,jeszcze krew. Ognisto czerwona.

Brunet się oblizuje wyjątkowo długim językiem.

Rudy: Powiem wam, bo się nigdy nie domyślita. Śnił mi się Pan Losu.

Łysy ( śmieje się ): Bajdy.
Brunet ( krzyczy ):Cicho. Bajdy nie bajdy, ale ciekawe.

Zachęcony Rudy gada dalej.

Rudy: Miał na sobie taki elegancki czarny płaszcz, kapelusz, białą koszulę, krawat.
Łysy: Ty też taki masz. 
Rudy: Już nie. Odkąd mnie Grażyna zostawiła, nie ma mi kto wyprać.
Łysy ( śmieje się ): Załatw se służącą.
Brunet: Cicho. Co z tym Panem Losu? Mówił ci coś?
Rudy: Że jak dotrę do Jaja mądrości, wszystko będę wiedział.

Teraz śmieją się obaj i Brunet i Łysy.

Brunet: Nie ma jaja mądrości ani żadnego pana losu. 
Łysy: Ano, mówiłem, że nie ma. Mówiłem.

Rudy wstaje.

Brunet: Gdzie idziesz?
Rudy: Do siebie.
Łysy: A idź. Może znów ci się coś przyśni i nam opowiesz.

Z kąta wychodzi Filip. Idzie powoli za Rudym.

Wiktor ( myśli ): Znajoma twarz. Skąd ja go znam. Zaraz, zaraz. To przecież Filip. Niemożliwe. On siedzi w domu. Pilnują go. Facet bardzo do niego podobny i tyle.

Wiktor wzrusza ramionami.


Dialog 2.

Miejsce: Pokój Rudego. Czarno-biały tak jak inne pokoje. Wampiry bardzo lubią te dwa kolory. Czarny jak noc i biały jak niewinna piękna dziewczyna, już nie dziecko ale jeszcze nie kobieta. Jak smaczna jest jej krew. Jak bardzo czerwona.

Oprócz łóżka w kształcie trumny duża szafa i mały stolik. Nic więcej, bo prawdziwy wampir niczego nie potrzebuje. Tylko krwi i spokoju.

Rudy kładzie się na łóżku. Czuje zmęczenie w każdym kawałku swojego ciała. W głowie mu się kręci od nadmiaru alkoholu. Pragnie snu. Zanurzyć się w ciemną otchłań i po chwili znów zobaczyć krainę zieleni, kwiatów. Krainę Pana Losu i Jajo mądrości. Pewnie stworzone przez niego jak wszystko tutaj i tylko takie barany jak jego kumple o tym nie wiedzą.

Rudy ( myśli ): Spać. Zapomnieć o baranach. 

I Rudy zasypia. Na swoje własne nieszczęście.

Drzwi do pokoju otwierają się. Wchodzi Filip. Zbliża się do łóżka. Rudy nadal śpi. Po chwili słychać jego chrapanie.

Filip ( myśli ): Cudowny zapach wampirzej krwi. Jeszcze jej nie próbowałem. Na pewno doda mi sił i wiedzy jak dotrzeć do Pana Losu.

Filip nie słyszał rozmowy. Siedział zbyt daleko. Nawet nie wie jak blisko jest do odpowiedzi: gdzie jest Pan Losu. Nie wie, że za chwilę wszystko zmarnuje. Odpowiedź zniknie. Odejdzie razem z wampirem.

Filip wyjmuje nóż z plecaka, który razem z nożem ukradł pewnemu turyście. Zresztą nie tylko to. Zabrał mu również krew. Całą, bo Filip nie zostawia resztek.

Swoim zwyczajem tnie szyję. Rudy jedynie gwałtownie macha rękami i jęczy. Szybko jednak się uspakaja. Z każdą chwilą coraz mniej w nim krwi. Za to w Filipie coraz więcej i więcej.

Filip się dławi. Dusi. Wymiotuje krwią zabraną Rudemu.

Filip ( mówi do siebie dość głośno ): Jaka ona gorzka. Jaka wstrętna. Nigdy więcej nie będę pić krwi wampira.

Biedak nie wie, że dzięki tej krwi, którą przed chwilą zwymiotował, dotarłby do Pana Losu. Stracił szansę. Kiedy pojawi się następna i czy z niej skorzysta? Nie wiadomo.

Dialog 3.

Miejsce: Nadal pokój Rudego.

Wiktor wchodzi przez otwarte drzwi. Gdyby nie był odporny na widoki trupów, już pewnie by wrzeszczał. Tyle tu krwi. Posiekana szyja Rudego i jego oczy. W chwili śmierci same się otworzyły i jakby wbiły spojrzeniem w kogoś, kto stał na przeciwko, w mordercę.

Wiktor szybko się wycofuje. Nie chce zostawić żadnych śladów. Klamkę wyciera swoją chusteczką.

Wiktor ( myśli ): Kurcze, ten facet to jednak musiał być Filip. Tylko on zabija, bo nie umie gryźć i ssać po wampirzemu. A wszystko przeze mnie. Ja go zamieniłem w to coś, czym jest. Trzeba się stąd wynosić zanim przyjedzie policja. Z drugiej strony jak teraz wyjadę w pośpiechu stanę się podejrzanym. Nie, zostaję. Nie, jadę. Przecież spowolni to moje poszukiwania Jaja Mądrości.

Dialog 4.

Miejsce: Jajo mądrości.

Pan Losu stoi i obserwuje przez okrągłe okno wydarzenia w hotelu Wieczna Radość. 

Joanna: I jak tam?
Pan Losu: Po co się pytasz? Dobrze wiesz jak tam. Twoje sztuczki się udały.
Joanna ( śmieje się ): Nie mów, że jesteś zły. Dobrze się bawiłeś razem ze mną.

Pan Losu: Mogło być inaczej. 
Joanna: Jak? Chciałeś, żeby Klemens ( Rudy ) tu przyszedł? A może Filip albo Wiktor?
Pan Losu: Nie, ale od razu morderstwo.
Joanna: Odkąd to się przejmujesz śmiercią zwykłych śmiertelników?

Pan Losu: Nie zapominaj, że nie jesteśmy nikim więcej jedynie graczami. Grę ustawia ktoś inny.
Joanna: E, tam. Zawsze te twoje filozofie. Jajo należy do mnie i ja, pamiętaj, nikt inny niczego nie ustala.

Pan Losu uśmiecha się. Odchodzi od okna. Obejmuje Joannę. Całuję ją. Razem idą do wielkiego łoża, by oddać się namiętnej zmysłowej miłości.

Gdzieś za nimi cień, prawdziwego władcy, a za jego cieniem następny cień i następny. Do końca nie wiadomo kto jest tym ostatnim. Wszystkim się wydaje, że oni są jedyni.

 
P. S. I znów koniec w najmniej oczekiwanym momencie. Co dalej?
Zobaczymy, jeśli chcecie.




 




 



  

4 komentarze:

  1. No więc ja jestem żądna dalszego wampirzego ciągu i opowiadanie jest absolutnie stylowe :) Osobiście lubię historie o wampirach i jak zawsze podziwiam Twoją wyobraźnię. Sądzę też, że fajnie byłoby wziąć do reki wampirzą książkę Twojego autorstwa bo papier to jednak papier :) pozdrowienia serdeczne :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato bardzo mnie Twoje słowa motywują. Gdyby nie one pewnie, bym już rzuciła pisanie. A tak na pewno coś dalej wymyślę. Może nie zaraz teraz, ale ciąg dalszy się pojawi. I moja książka też. Mam już trochę pomysłów i powoli je realizuję.
      Dziękuję za komentarz.

      Usuń
    2. Koniecznie musisz pisać i nie rezygnować :) Na pociechę dodam, że również i mnie dopadają takie myśli :) z drugiej strony jak się zacznie i fantazja poruszona to nie idzie już później nie pisać :)

      Usuń
    3. Jeśli tak mówisz, a przede wszystkim czytasz z chęcią co napisałam, to pisać będę.
      Dziękuję raz jeszcze za motywację.

      Usuń