wtorek, 4 września 2018

Lato na brzegu morza

Dawno, dawno temu był sobie czas wolny od obowiązków szkolnych i nie tylko. Ów czas wolny zaprosił mnie nad morze na przełomie wiosny i lata. Dokładnie kalendarzowej późnej wiosny i panującego wokół gorąca lata. Z zaproszenia skorzystałam, a teraz podzielę się z Wami wierszowaną refleksją i zdjęciami z Grzybowa i Kołobrzegu.

Morze w Grzybowie.

Jadę

z głową pełną morskich myśli,
przestrzeni nieznanej.
Jeszcze nie wiem
jak czas się na piasku ułoży?
Gdzie i na czym będzie spać?
Czy wtulę się w sny o tobie?
Czy raczej w nowe?
Już niedługo spotkam odpowiedzi.
Teraz patrzę na krajobraz za oknem pociągu.

Zdjęcie ze strony
 
 Ginę

między jednym kęsem, a drugim,
kolorem sera, pasztetu i masła istnieję.
Słońce na niebie już nieważne,
tylko talerz pełen.
O jak dobrze w głębi smaków.
Całkiem zapominam o koszmarach nocnych.
Nie myślę.
Jestem ustami, językiem, zębami, przewodem pokarmowym.
Gdybym tak mogła zostać na dnie zapachów,
trawiennych soków.
Ale czas biegnie dalej.
Nie pozwala żyć wiecznie w krainie głodu.

W Kołobrzegu.

Zielony

człowiek złapany na rowerze,
przywiązany smyczą do ziemi.
W nocy płacze
straconą ludzką świadomością.
W dzień udaje roślinę bezwolną.
Chciałby myśleć w sposób jedynie uznany
i słuszny.
Żałuje, że jechał zbyt wolno.
Obiecuje, że z uwięzi się wyrwie.
I tak żyje z nocy na noc,
z dnia na dzień. 

Droga w parku leśnym z Grzybowa do Kołobrzegu.
 
Droga

Codziennie przemierzam drogę
między myślami
z nieznanej przyszłości,
znajomej przeszłości,
rzadko tu i teraz.
Wiem, że gdy stąd wyjadę
znajdę obecną chwilę
otoczoną złotym papierem.
Pożuję ją powoli.
Uwierzę, że właśnie, dokładnie 
taką jaka była.

Staw w parku kołobrzeskim.

 
Przy stawie.

Dotykam rzeczywistości

przy stawie w parku nad morzem.

Dlaczego nie na plaży?

Bo w tłumię się gubię.

Potem szukam długo.

Nie wiem, gdzie mój początek, a gdzie koniec.

Tutaj przy stawie

widzę siebie w odbiciu nieporuszonej wody.

Nie dowierzam,

ja to ta kobieta?

Nieznajoma w okularach przeciwsłonecznych

i kapeluszu lekko wytartym pomidorowym?

Poważna mina,

śmiejące się oczy.

Czy ja naprawdę istnieję?

Może jedynie w umyśle Twórcy świata?


W parku w Kołobrzegu.

 
Fontanna.


Jak panna rozkapryszona

rozbija wokół kawałki wodne nastroju.

Myślę o tobie

jak siadasz obok mnie na ławce.

Milczeniem swoim mnie obejmujesz.

Szyję całujesz.

Palcami do piersi wędrujesz.

Zasłaniasz nas przed światem kurtyną pożądania.

I tylko fontanna się nie zgadza.

Krzyczy wielkim strumieniem.

- Nie jestem twoja,

nie chcę, nie pozwolę.

Magia chwili się rozkłada





P. S. Mogłabym tak wspominać i wspominać, a najlepiej wsiąść do 

maszyny czasu i jeszcze raz przeżyć lato na brzegu morza. 

Podzielcie się swoim latem. Jakie ono było? Tęsknicie za 

następnymi wakacjami?



 

6 komentarzy:

  1. Jak ja tęsknię za morzem... ale przed lub po sezonie, bo tez gubię się w tłumie i raczej stałabym nad stawem ;) Piękne wiersze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Widać obie nie lubimy tłumu :)

      Usuń
  2. Oczywiście, jak wstawiłaś zdjęcie z Grzybowa musiałam sprawdzić w Google ile kilometrów jest ode mnie xD. I zachęciłaś mnie do Kołobrzegu, ładnie dobrałaś zdjęcia do swoich wierszy - jak zwykle zresztą. U mnie wakacje dopiero się zaczynają :). Lato minęło pracowicie, więc tutaj nie ma się co rozwodzić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i lepiej. Dużo stworzyłaś na pewno. Książka Twoja poszła dalej, a moja stoi w miejscu. W Grzybowie jest naprawdę pięknie. Zachęcam Cię do odpoczynku w tym miejscu.
      Cieszę się, że Ci się wiersze podobały.

      Usuń
  3. "Ja to ta kobieta?" - również nie dowierzam :) Apetyt to bardzo ciekawe słowo, to bardzo dobrze mieć apetyt na cokolwiek. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też stoisz przed lustrem i nie dowierzasz?
      Apetyt czasem dobry, a czasem zły. Jak masz apetyt na ciastko, a obiecałaś sobie nie jeść słodyczy, to chyba zły.
      Również pozdrawiam.

      Usuń