wtorek, 11 kwietnia 2017

Przestrzeń Obok.

Nie należy ani do świata śmierci, ani do świata życia. Jest trochę ze snu i wyobraźni. Reszta pozostaje nieznana, nieodkryta. Trafiają tu osoby pożarte przez potwory z mgły miasta Upierdliwość. Tu przeniosła się Ilona, szefowa sekty Pozytywni.

I co było dalej?


Miejsce: Świat przestrzeni Obok.
Czas: Nieokreślony.
Bohaterowie: Ilona - szefowa sekty Pozytywni, Franciszka - babcia Ilony, 
Andrzej - jej mąż, Basia - najlepsza koleżanka Ilony.

Dialog 1.

Miejsce: Przestrzeń Obok, która przypomina podwórko przed blokiem, w jakim kiedyś mieszkała Ilona ze swoimi rodzicami. Trzepak, piaskownica prawie bez piasku, asfalt zamiast trawy, kolorowe drabinki, dwie skrzypiące huśtawki.

Siedmioletnia Basia wychodzi z bloku po obiedzie. Przez chwilę się rozgląda. Dostrzega siedmioletnią Ilonę i macha do niej ręką. Tą wolną. W drugiej ma sok pomidorowy.

Basia: Mam coś dla ciebie.

Ilona jakimś cudem wie co. Sok pomidorowy z dodatkiem soli i pieprzu. Basia zrobiła, żeby zobaczyć jej reakcję. Dokładnie skrzywioną minę. Może przy tym padną niecenzuralne, wulgarne słowa. Basi nie wolno ich mówić w domu ani na podwórku, ani w szkole, bo jak by się ojciec dowiedział, to by jej zdarł skórę z tyłka. Tak jej kiedyś powiedział. Basia nie chce zostać bez skóry na tyłku, więc słów nie mówi, ale za to prowokuje. Stara się z całej siły, by inni przy niej te słowa krzyczeli. Oczywiście z wyjątkiem ojca, bo on jakby w szał wpadł, nie wiadomo, co by się działo.

Ilona podchodzi bierze z rąk Basi kubek i wylewa jej na głowę jego zawartość. Basia krzyczy samymi wulgarnymi słowami.

Rzeczywistość przed oczami Ilony ciemnieje i znika. W oddali słychać oklaski.

Głos z ciemności 1: Brawo.
Głos z ciemności 2: Dobra robota. Nadajesz się.
Ilona: Do czego?
Głos 1: Jak do czego? Żeby tu być z nami.
Ilona: Czyli gdzie?
Głos 2 ( śmieje się ): Stary, ona nie wie, gdzie jest?
Głos 1: Jak każdy. I tak trzymać. Dowiesz się później.
Ilona: Kiedy?
Głos 1: Dość dyskusji. Test numer dwa.

Dialog 2.

Miejsce: Mieszkanie Ilony i jej rodziców oraz babci. Duży pokój. Stół przykryty białym obrusem. Brązowy segment, a w nim na pierwszym miejscu stary, czarno-biały telewizor. Wszystko inne też brązowe z wyjątkiem niebieskich ścian. Wnętrze dobrze oddaje rzeczywistość komunistycznego kraju.

Z kuchni wychodzi babcia z talerzem pełnym placków.

Babcia: Obiad na stole.

Czternastoletnia Ilona wychodzi ze swojego pokoju, jednego z dwóch mniejszych, do którego wchodzi się z małego korytarzyka przy dużym pokoju. Drzwi na przeciwko prowadzą do pokoju babci. Do dużego wchodzi się prosto z korytarza-przedpokoju.

Ilona wie, że placki babci są twarde, przypalone, niesmaczne.

Ilona: Dziękuję, ale nie jestem głodna.
Babcia: I znowu. Nie wiem już co mam robić, żebyś zjadła. 
Ilona: Najlepiej nic nie rób. Gotowanie nie jest twoją mocną stroną.
Babcia ( uderza ją ścierką w plecy ): Zobaczysz jeszcze upragniesz.
Ilona: Babciu mówi się zapragniesz.
Babcia ( uderza ją mocniej ): I jeszcze pyskuje, gówniara jedna.

Ilonie puszczają nerwy. Wyrywa babci ścierkę i uderza ją w twarz. Babcia płacze. Obraz ciemnieje i znika. Głosy z ciemności się znów cieszą.

Głos 1: Wiedziałem, wiedziałem. Nadaje się.
Głos 2: Ostatnia próba? Czy jeszcze się pobawimy?
Głos 1: Zobaczymy.
Ilona: Kim wy jesteście? Kim ja jestem? Co to za testy? Proszę powiedzcie mi.
Głos 1: Wszystko w swoim czasie.
Ilona: Proszę, teraz. 
Głos 2: Dość.

Ciemność przerzedza się. Wyłania się z niej kolejny obraz, kolejny test.

Dialog 3

Miejsce - mieszkanie Ilony i Andrzeja, jej męża. Długi przedpokój i drzwi: wyjściowe, do łazienki, do kuchni, do dużego pokoju, do małego pokoju.

Ilona wchodzi do mieszkania z ciężką walizką na kółkach. Jeszcze się cieszy z niespodzianki, jaką zrobi mężowi swoim pojawieniem się. Wróciła z wyjazdu służbowego wcześniej niż myślała.

Dźwięki dobiegające z dużego pokoju sprawiają, że drętwieje. Powstrzymuje oddech. Niemożliwe - myśli. A jednak możliwe. Znów je słychać: westchnienia i jęki. W dodatku dwa męskie głosy. Ilona stoi bezradnie. Powoli ogarnia ją złość.

Otwiera drzwi do pokoju. Na ich dużym małżeńskim łóżku oni: jej mąż i jego kochanek. Leżą na sobie. Kochanek na mężu. Właśnie wsuwa swój penis do jego odbytu. Obaj krzyczą z rozkoszy.

Ilona rzuca się w ich kierunku. Uderza pięściami kochanka po plecach aż on gwałtownie odskakuje. Teraz jeden i drugi patrzą na nią wielkim z zaskoczenia oczami.

Ilona ( krzyczy ): Świnie. Wynoście się z mojego mieszkania zanim was zabije.
Andrzej: Może porozmawiamy na spokojnie. Wszystko ci wytłumaczę.
Ilona ( nadal wściekła rzuca w niego swoim kapciem ): Wypieprzaj stąd ale już.
Andrzej: Ok, ok.

Młody kochanek, teraz widać, że może mieć 20 lat, podczas, gdy Ilona skończyła 30, a Andrzej zbliża się już do 40, szybko wciąga na siebie swoje czarne ubranie, z wyjątkiem białej koszulki. Wygląda na takiego, co jeździ szybkim motorem. Może zresztą ten wypasiony motor przed blokiem należy do niego.

Ilona dostrzega go kątem oka. Całą uwagę skupia na mężu. Czuje jak złość się w niej kotłuje. Jeśli on się szybko stąd nie zabierze, zabije go. Jednak on nie rozumie. Nie przeczuwa niebezpieczeństwa. Jeszcze stara się ją zagadać. Gra na czas. Źle. Bardzo źle.

Ilona biegnie do kuchni. Bierze największy nóż i wsadza mu go w serce. Na szczęście kochanek już wybiegł. Nie widział. Nikt nie widział.

Ilona nabiera dziwnej siły. Jakby stres zwiększał jej możliwości. Jakby stres pomagał jej usunąć ciało. 

Ilona wkłada swojego już byłego męża do worka po ziemniakach. Znosi na dół do bagażnika ich wspólnej skody combi. Zamyka. Wsiada za kierownicę. I koniec. Obraz ciemnieje i znika.

Głos 2: Jestem pod wrażeniem. Gratuluję. Zdałaś.
Głos 1: To już się nie bawimy?
Głos 2: Już mi się znudziło.
Ilona: O co chodzi? Powiedzcie.
Głos 1: A mówiliśmy, że powiemy?
Głos 2 ( śmieje się ): Ok. Powiemy ci. Jesteś z nami w przestrzeni Obok i będziesz tu tak długo dopóki nie zrozumiesz swoich błędów.
Ilona: Jakich błędów? Przecież nic nie zrobiłam. Nie rozumiem.
Głos 1: Może kiedyś zrozumiesz, a dopóki nie, siedzisz tu z nami.

Dialog 4

Miejsce: Centrum miasta. Bloki, śmietniki, sklepy, ludzie, samochody i hałas.

Ilona nie rozumie dlaczego tu jest i kim jest? Kim była? W pamięci majaczą jej cienie: babci, Basi, Andrzeja i jego kochanka i jakieś Głosy. Ludzie albo inne istoty. Te, które ją tu wsadziły. Kazały coś zrozumieć, ale co? Nie pamięta. 


P. S. Czy Ilona kiedyś zrozumie, co zrobiła źle? Czy to naprawi? Czy wróci do Upierdliwości i swojej pomarańczowej sekty Pozytywni? Zobaczymy. A chcecie zobaczyć? 

 


 

4 komentarze:

  1. Tym razem smutna historia Ilony i ciężkie życiowe klimaty, o których nikt, mało, że nie chce gadać, to nawet pomyśleć... A może czasami lepiej też powstrzymać się od robienia niespodzianek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Beato dziękuję, że mimo wszystko czytasz mnie.
    Niestety nie zawsze potrafię i chce pisać tylko o słodkich sprawach i tematach. Wada to czy zaleta? Pewnie zależy, z której strony spojrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba ten tekst, ale brakuje mi puenty, podsumowania, końca, a może jest, tylko go nie rozumiem. Naprawdę mnie zaciekawiło. Sprytnie operujesz słowami i tworzysz klimat. Jest tu coś takiego, co przyciąga i każe czytać dalej, ale dalej już nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalej będzie. Puenta schowana dość dobrze, a może ja nie piszę dla puenty i tym się różnię od pani Musierowicz.
      Lubię otwarte zakończenia i żeby trzeba było trochę pogłówkować. Poza tym nie chcę pisać długaśnych tekstów. Czytelnicy się wtedy często skarżą. A ja oszczędzam trochę energii do pisania książki.

      Usuń