czwartek, 17 lipca 2014

Miłość w pociągu.

Mam dla Was swoje nowe opowiadanie oparte trochę na faktach, a trochę na fantazji.
Jak wiecie mój na pół rzeczywisty, na pół fantastyczny bohater Feliks spotkał się
z nieżyjącą już swoją ciotką Dynią.
(Tych, którzy nie wiedzą o co chodzi, odsyłam do opowiadania ,, Bogini Seksu,,).
Ciotka coś mu powiedziała i to sprawiło, że rzucił wszystko i znalazł się w pociągu,
a naprzeciwko niego znów dziewczyna.
I co dalej? Jesteście ciekawi?


Feliks siedział sam w przedziale długiego pociągu jadącego do Niemiec.
Dziwne, że o tej porze roku nikogo nie było, a może inni jechali autobusem
podobno tańszym.
Jednak on Feliks nie mógł sobie na to pozwolić, bo w autobusach
zawsze kręciło mu się w głowie. Zbierało na wymioty.
Z tego powodu z przerażeniem myślał o dalszym etapie swojej podróży, kiedy będzie musiał wsiąść do samolotu. Co będzie jeśli tam się źle poczuje? Będzie bardzo źle.
Na samą myśl o tym, poczuł jak po jego kręgosłupie przechodzą zimne dreszcze.
Od tego całe ciało zaczęło się trząść. Z zimna raczej nie, bo na zewnątrz panował letni ukrop, coś około 32 stopni w cieniu, a ile było w słońcu?
Feliks nie miał czasu się nad tym zastanowić.
Drzwi przedziału otworzyły się nagle i stanęła w nich zjawiskowo piękna młoda kobieta
z dużą walizką na kółkach i brązową torbą na ramieniu.
Gdy ją zobaczył, nie mógł już myśleć o niczym innym, tylko o niej.
Lot samolotem w jednej chwili przestał być ważny i to miejsce, gdzie samolot wyląduje też już nie było straszne, ani dziewczyna, z którą miał się na rozkaz cioci szybko spotkać.
- Dzień dobry, czy są tu wolne miejsca?-Zapytała śliczna nieznajoma.
- Tak.-Feliks zdołał wydusić z siebie tylko to jedno słowo.
Nadal był bardzo nieśmiały mimo rytuału spisanego na kartce w kratkę, który włożył do prawej kieszeni swoich dżinsowych spodni. Jedna wróżka dała mu ten rytuał w zamian
za dostęp do niedostępnej wówczas książki o duchach.
Gdy brała książkę zapytał ją, czy jest wróżką i ona ku jego największemu zdziwieniu powiedziała, że tak. Wtedy on zapytał, czy mogłaby coś poradzić na jego nieśmiałość i kiepskie finanse. Mogła. Poradziła.
Miał je teraz w kieszeni. Raz już mu pomogły tzn, jeden z nich. Ten na pieniądze.
Postawił dużą sumę w totolotka i wygrał. Wziął urlop i wsiadł do tego pociągu.
Był w nim, a naprzeciwko niego siedziała dziewczyna-kobieta o zapachu konwalii.
Dziwne, że takie dziewczyny zawsze pięknie pachniały nawet wtedy, gdy temperatura zbliżała się do górnych granic. One zawsze były świeże jak kwiaty na łące.
W zasadzie każdą poznaną piękną kobietę mógł połączyć z jej zapachem i dopiero teraz zdał sobie z tego sprawę i natychmiast postanowił ćwiczyć uważność. Natychmiast czyli zaraz po powrocie do domu, który jeśli nastąpi, to tak nie wiadomo kiedy.
Ciotka zabroniła mu przecież kupić bilet powrotny. Powiedziała, że da mu znak, kiedy będzie mógł wrócić. Dodała jeszcze, żeby o nic się nie martwił, bo ona wszystko zorganizuje. Zwłaszcza, żeby się nie martwił swoją pracą.
Do tej pory myślał, że mu się nie uda aż tak bardzo wyluzować, ale teraz sytuacja się zmieniła i kiedy nieznajoma wyjęła ,, Newseeka,, zaczął marzyć.
(Swoją drogą co to za babka, która zamiast babskiego czasopisma, wyjmuje coś takiego!).
Feliks przymknął oczy.
Najpierw była ciemność, a potem świat zawirował i jak otworzył oczy poczuł jej ciężar
na sobie.
Jak to się stało, że nieznajoma siedziała na jego kolanach?
Nawet jeśli był to sen to bardzo rzeczywisty.
-Mam na imię Dominika. To głupie imię i takie pospolite. Powiedz jak Ty byś mnie nazwał?
Feliks nie bardzo wiedział, co powiedzieć, lecz jakaś jego część jednak wiedziała.
-Weronika.
- Nie, zbyt pospolite. Zaraz ci dam klapsa w tyłek.
Objęła rękami jego pośladki, ale jeśli to było kara to raczej bardzo miła.
-Konwalia, Kornelia, Leokadia, Leontyna. Wybierz, które chcesz.
Czy on to powiedział? Feliks sam się zdziwił. To musiał być sen, jeśli był taki śmiały.
-Dobrze, powiem ci, bo cię lubię. Jestem twoją Nadzieją.
-Nadzieją, co to za głupie imię.
Feliks nie zdążył pomyśleć do końca. Ledwo ta myśl przeleciała mu przez głowę, Nadzieja wyjęła długą czerwoną chustkę i związała mu ręce.
-Teraz tylko ja cię będę dotykać. To tak za karę. Za to, że nie podobało ci się moje imię.
Kara była jednak zbyt słodka jak na karę.
Dziewczyna zdjęła rozpinaną na guziki bluzkę. Potem biały stanik i zaczęła go dotykać swoją nagą połową ciała . Cudownymi piersiami, od których naprawdę robiło mu się gorąco. Bardzo gorąco.
Czuł jak jego twarz i szyja pokrywa się czerwienią podobną do tej, jaką miała jej chustka.
Tymczasem Nadzieja rozpinała jego koszulę niebieską.
Potem zdjęła resztę swojego ubrania.
W oczach Feliksa się wszystko dokładnie pomieszało i już nie wiedział która i jaka jest część jej ubrania. W co ona była ubrana?
Gdyby ktoś go o to zapytał, nie wiedziałby, co powiedzieć.
Jakaś spódnica? Jakieś spodnie? Pończochy? Skarpetki? Na pewno białe majtki.
Całkiem zaślepiła go jej nagość.
Wspaniałe gładkie ciało jak aksamit. Nie, jak coś o wiele lepszego.
Do tego jej dotyk delikatny i gwałtowny i straszna niemoc w związanych rękach.
Tak bardzo chciał jej dotknąć i nie mógł. Za to ona go dotykała całym swoim ciałem. Twarzą, nosem, oczami, rękami, piersiami, nogami i oczywiście swoją nagą pupą.
Wszystko było takie jak czarodziejskie zimne ognie muskające jego ciało.
Pojawiające się i znikające.
Magiczne.
Zresztą Feliks się już nad tym nie zastanawiał.
Uciekły mu wszystkie porównania. Wszystkie słowa. Były gdzieś bardzo daleko.
On był bardzo blisko i daleko.
Był w niej. Ona w nim i tylko to się liczyło.  
I znów coś mu nagle przeszkodziło.
Jakby zły los uwziął się na niego i nie pozwolił doskonałej przyjemności przeżyć do końca.
Ostre szarpnięcie i koniec.
On siedział na swoim miejscu. Ona ubrana na swoim.
-Dobrze się pan czuje?-Zapytała.
Nie zdołał odpowiedzieć.
-Jest pan taki jakiś zielony.
Jeszcze coś mówiła. Podała mu nawet szklankę wody i tabletkę aspiryny. On chyba coś jej mówił, a raczej charczał przez zaciśnięte z pragnienia gardło. Pragnienia, którego nie zaspokoił w swoim śnie.
Czy to był sen? Na pewno?

P. S. Pozdrawiam tym opowiadaniem Feliksa, który ma przed sobą podróż w nieznane. Ciąg dalszy na pewno nastąpi.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz