wtorek, 7 marca 2017

Wybór.

Zawsze miała problem z podejmowaniem decyzji. Tych ważnych i mniej ważnych. Teraz przed nią naprawdę ważna jakby życie, los, jakkolwiek to nazwać, chciało ją szybko nauczyć sztuki wyboru.

Co zrobi? Przerobi lekcje? Pójdzie właściwą drogą? Czy może zostanie na drugi rok w tej samej klasie życia? O kogo chodzi? I o jaką decyzję? 

Zdjęcie Sylvie Blum.

Radomiła.

Telefon zadzwonił w najmniej odpowiedniej chwili jak to często bywa z telefonami. Radomiła właśnie się pakowała. Krążyła ze swoimi ubraniami i książkami między jedną szafą i drugą w asyście niemych, srogich spojrzeń matki, ciotki i babki, z którymi dotąd mieszkała. A teraz, o zgrozo, wyprowadzała się do jakiegoś nieznanego im faceta. Wszystkie zdążyły już powiedzieć, co o tym myślą.

- Rozum postradałaś - matka tonem pełnym goryczy.
- Jak szybko się wynosi, tak szybko wróci z powrotem - ciotka z ironią w głosie.
- A co to za chłopak? - babka jak zwykle ciekawa.

Radomiła każdą zbyła milczeniem. Zbierała rzeczy do podróżnej walizki na kółkach jakby nikogo poza nią nie było w domu.

Rozumiała ich gorycz. Przyzwyczaiły się do niej przez te dziesięć lat odkąd straciła pracę i mieszkanie. Ona do nich też trochę, ale przecież nie samym przyzwyczajeniem człowiek żyje i na pewno nie ona, Radomiła. Ona żyła miłością do Kazimierza przez wiele lat. Miłością nieosiągalną, nieszczęśliwą dopóki los się do niej nie uśmiechnął. Żona Kazimierza odeszła od niego. I teraz wreszcie mogli być razem.

Telefon zburzył porządek, który już się układał w głowie Radomiły. Zburzył jej pewność co do podjętej decyzji, ponieważ po drugiej stronie odezwał się głos Teo, miłość Radomiły z sanatorium.

Eugenia i Stanisława.

Siedzą jak zwykle przy herbacie i ciastkach. Tym razem u Stanisławy. Obie od czasu do czasu zerkają przez okno, zwłaszcza wtedy, gdy kończy im się jakiś wątek rozmowy. Obgadały już prawie całą okolicę. Na szczęście przed blok podjeżdża taksówka. Z klatki wychodzi z dwiema dużymi walizkami Radomiła, a za nią jej matka Zdzisia, ciotka Leokadia i babka Czesia. 

- A ta gdzie się wybiera? - zastanawia się Stanisława.
- Wyprowadza się do kochanka - odpowiada Eugenia.
- Widziałaś go? 
- Nie. 
- To skąd wiesz?

Eugenia mierzy Stanisławę zimnym spojrzeniem. Dlaczego ona taka ciekawska - myśli jakby sama pozbawiona była wszelkiej ciekawości.

- Słyszałam kiedyś jej rozmowę. Stąd wiem.
- Aha.

Radomiła.

Mimo telefonu od Teo, Radomiła nie zrezygnowała z przeprowadzki do Kazimierza, co nie znaczy, że zrezygnowała z Teo. Chce się z nim spotkać. Zobaczyć jak na nią działa. Jednak przede wszystkim powiedzieć mu, że to koniec, przeniosła się do swojej dawnej miłości. Chce pożegnać się z nim w sposób kulturalny, nie taki byle jaki przez telefon. Czy jednak naprawdę zdaje sobie sprawę z burzy w swoim sercu, przecież tego i tamtego kocha? Każdego inaczej, na swój własny sposób. Dlatego decyzja o wybraniu jednego z nich jawi się jej jak katastrofa. Potop, porażenie prądem, porwanie, gwałt, a jednocześnie coś większego, groźniejszego, nienazwanego.

Pod wycieraczką znalazła zostawiony tam dla niej klucz i weszła do domu Kazimierza. Dużego, przestronnego podobnie jak dom Teo. Ich oboje łączą pieniądze, możliwości i wielka przestrzeń.

Radomiła zostawiła swoje rzeczy w przedpokoju jakby za chwilę czekała ją następna przeprowadzka do Teo. W taksówce już do niego zadzwoniła, że tak, że się z nim spotka. Teraz, gdy Kazimierza jeszcze nie ma z powodu jego pracy, pojedzie do tego drugiego.

Eugenia i Stanisława

- Wyjdę na klatkę. Zaproszę je do nas. Co ty na to?

Ciekawość Stanisławy przekracza wszelkie możliwe granice. Po tym jak ich młoda sąsiadka wsiadła do taksówki, pędzi do jej bliskich, żeby tylko coś z nich wyciągnąć. Oczywiście więcej informacji na temat tajemniczego odjazdu ich krewnej.

Oburzające - myśli Eugenia, ale nie powstrzymuje Stanisławy. Tłumaczy sobie, że przecież nie jest u siebie w domu. Nie może się tu szarogęsić. Naprawdę sama też chętnie posłucha opowieści sąsiadek.

Radomiła

Od razu bez zbędnych słów lądują na wąskim łóżku hotelowym.

- Ale się za tobą stęskniłem - wyznaje Teo - kocham cię.
- Ja ciebie też - mówi Radomiła i wcale nie kłamie. Teraz kocha tylko jego.

W błyskawicznym tempie zrzucają z siebie ubrania. 

Teo podkłada pod jej pośladki poduszkę i koc. Pochyla się nad jej spragnionym pieszczot ciałem. Przesuwa językiem po jej udach i dociera do jej łechtaczki. Liże ją tak intensywnie, że Radomile aż kręci się w głowie z rozkoszy. Łapie go za włosy. Jęczy. Wygina się do tyłu. Och, wydaje się jakby nigdy dotąd nie czuła tak intensywnej przyjemności.

Od czasu ich ostatniego seksu Teo zmienił się na lepsze. 

Wchodzi w nią dopiero wtedy, gdy ona szczytuje. Swoimi ruchami w niej zwiększa jej ekstazę. Radomiła ściska go mocno nogami i waginą. Jest w niej i na niej, a potem ona na nim.

Oboje wznoszą się w górę swojego podniecenia. Jeszcze mocniej, jeszcze bardziej. Radomiłę przeszywa dreszcz jeden za drugim. Teo wylewa w nią strumienie własnej przyjemności.

Zmęczeni padają na łóżko.

Eugenia i Stanisława.

Rodzina Radomiły nie dała się wciągnąć przez Stanisławę do mieszkania. Może i napiłyby się herbaty, zjadły ciastka, ale na pewno nie w towarzystwie dwóch największych plotkar w bloku.

- Ale ten czas leci. Muszę iść.

Eugenia z trudem ukrywa swoje rozczarowanie i złość na Stanisławę. Że też musiała zaraz zaczepiać sąsiadki. Nie mogła z tym trochę poczekać - myśli Eugenia, układając usta w dzióbek i muskając wargami powietrze przy policzkach Stanisławy.

- Dziękuję za herbatę i ciastka. Następnym razem ja cię zaproszę - mówi, jednocześnie życząc sobie w duchu, żeby nie było następnego razu.

Stanisława też zła na reakcję bliskich Radomiły z ulgą zamyka drzwi za koleżanką.

Radomiła.

Do domu Kazimierza wróciła wieczorem. Teo obiecała, że przyjedzie do niego, gdy ułoży sobie wszystkie sprawy. Naprawdę nie wiedziała, czy to nastąpi. Tam z nim wydawało się, że tak.

Teraz nie miała już tej pewności. Zamęt w głowie zwiększał się, gdy próbowała podjąć decyzję. Teo czy Kazimierz? Nowa miłość czy stara? 


I dlaczego w ogóle spotkała się z Teo, a nawet jeśli już to zrobiła, dlaczego nie powiedziała mu, że jest ktoś jeszcze. Dlaczego?

Czuła, że pytania zaciskają się na jej szyi. Konieczność odpowiedzi i wyboru ją paraliżowała.

A może by przenieść się na jakiś czas do Róży? Najlepszej przyjaciółki jeszcze z czasów dzieciństwa.

Radomiła wiedziała, że Róża ostatnio przeprowadziła się do nowego większego mieszkania, więc może znajdzie się w nim jakiś wolny kąt dla niej. 

Tak właśnie zrobi, jeśli Róża się zgodzi.

Zgodziła się.


P. S.  Co z tego wynikło? Jak zareagował Kazimierz? I czy w końcu Radomiła zdecyduje się z kim chce być? Odpowiedzi na pewno się pojawią w kolejnym odcinku.



 

  



 

 
 


 







7 komentarzy:

  1. Fantastycznie się to czytało. Wciągnęłam się...

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie się cieszę i zapraszam do innych tekstów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Pojawi się na pewno. Jak zwykle po pewnym czasie, bo lubię różne historie.

      Usuń
  4. Świetnie piszesz, czekam na następną część :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tez się wczytałam! czekam na wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Magda M. i Mama Migotka bardzo mi miło. Jak czekacie, to na pewno napiszę.

    OdpowiedzUsuń