wtorek, 21 listopada 2017

Ten, którego imienia nikt nie pamięta.

Żył sobie kiedyś na Ziemi pewien mędrzec. Niestety jego mądrość zaszkodziła jednej kobiecie. Dlatego w złości rzuciła na niego zaklęcie niepamięci. Od tej pory ludzie o nim szybko zapominali. On sam tylko dzięki magicznym jagodom sobie przypominał, ale nie wszystko. Jego imię nadal pozostało zakryte. Czy kiedyś się to zmieni?

Autor obrazu Leszek Kostuj

Miejsce: Świat po śmierci.
Czas: Nieokreślony.
Bohaterowie: Ilona - szefowa sekty Pozytywni, Cierpisław - mędrzec, imię sobie sam wymyślił, ale trudne i ludzie wołają na niego Ten; Rysio - uczeń, lat 12; 
Ela - sąsiadka Ilony.

Dialog 1.

Miejsce: Góra jagodowa zwana też Górą Tego w Przestrzeni Obok.

Stoi jak wyrzut sumienia między szarymi blokami. Już nie raz próbowano ją zlikwidować i na jej miejscu postawić kolejne funkcjonalne domy wielorodzinne. Bez skutku. Ona zawsze odrastała. Zrzucała z siebie budowle i budowniczych. Wreszcie urząd miasta dał jej spokój. Pnie się wysoko, a na niej krzewy jagód magicznych. Niestety nie na każdego działają. Naprawdę działają jedynie na Cierpisława, inaczej Mędrca Tego. Dzięki nim wie, co i komu powiedzieć. Jednak jego mądre słowa bardzo przypominają zagadki słowne i nie do wszystkich dociera od razu ich mądrość.

Do góry zbliża się Ilona dawniej szefowa sekty Pozytywni, dziś zagubiona kobieta. Od sąsiadki dowiedziała się o mędrcu Ten. Może on jej pomoże się odnaleźć. Umówiła się z nim przy Górze jagodowej, jego ulubionym miejscu. Przy okazji Ilona chce zjeść trochę podobno magicznych jagód. Zresztą nie ona pierwsza, nie ostatnia. Po górze wędrują inni miłośnicy jagód: dzieci, babcie, mamy, żony swoich mężów, którzy czekają na nie w domu, samotni mężczyźni. Gdzieś wśród nich kręci się również mędrzec. Niski, niepozorny mężczyzna. Jedynie jego broda sięga swoją długością dalej niż inne brody. Ilona o tym wie i w grupie ludzi wypatruje siwej brody.

Mędrzec Ten: Witaj. 

Mędrzec podchodzi do Ilony z tyłu. Ona z zaskoczenia aż podskakuje. Patrzy na mędrca z ogłupiałym wyrazem twarzy i wytrzeszczonymi oczami.

Mędrzec Ten: Jak masz na imię?
Ilona ( po dłuższej chwili gapienia się ): Ilona.
Mędrzec Ten: Masz problem. Opowiedz mi o nim.
Ilona: Czuję, wiem, że nie należę do tego świata. Pamiętam jakieś głosy, które coś mi mówiły, ale co, nie wiem. I jeszcze jakieś cienie ludzi. Może z tego właściwego świata, w którym byłam.
Mędrzec Ten: Niedobrze.
Ilona: Nic nie da się zrobić.
Mędrzec Ten: Zawsze coś się da. Co dokładnie zobaczymy. Poczęstuj się proszę.

Mędrzec Ten częstuje Ilonę jagodami, które zebrał wcześniej do torebki foliowej z napisem Feluś market.

Ilona: Dziękuję.
Mędrzec Ten: Jagody ześlą sen. Co ci się przyśni jutro mi powiesz.
Ilona: I to wszystko?
Mędrzec Ten: Na razie tak. Chyba, że chcesz ze mną pospacerować wokół tej góry.
Ilona: Nie, muszę wracać do domu i obiad robić. Czy dzisiaj coś płacę?
Mędrzec Ten: Nie zbieram opłat za swoje rady. Nie wolno mi.
Ilona: W takim razie do widzenia.
Mędrzec Ten: Do widzenia.

Dialog 2. 

Miejsce: Szkoła podstawowa imienia Kleofasa Bystrzaka w Przestrzeni Obok.

Po zjedzeniu codziennej porcji jagód mędrzec Ten przypomina sobie o pełnionej w szkole funkcji woźnego. W pobliskich krzakach zdziera z siebie brodę i jasnoblond perukę z długich, prawie naturalnych włosów. Przebiera się w strój roboczy czyli uniform woźnego: jasnoniebieską marynarkę i koszulę oraz spodnie z bawełny również w tym samym kolorze. Dyrektor wymyślił ten strój dla swoich najniższych podwładnych. Nauczyciele noszą żółty, a uczniowie w zależności od klasy różne odcienie pomarańczowego. Sekretarka zielony. Inni pracownicy zależnie od dnia tygodnia: różowy, czarny, szary, brązowy, fioletowy. W podanej kolejności.

Woźny Cierpisław, tylko w szkole znany pod tym imieniem, wchodzi w ostatniej chwili przed dzwonkiem na lekcję. W samą porę, by zakończyć panujący hałas odpowiednim przyciskiem. Cierpisław dociera do miejsca z brzęczykiem i naciska go. W korytarzu na parterze i tym na piętrze rozlega się ostry gwizd dzwonka. Koniec przerwy. Początek czterdziestopięciominutowej ciszy.  Uczniowie rozbiegają się do klas. Cierpisław siada przy stoliku naprzeciwko drzwi wejściowych. W czajniku elektrycznym gotuje wodę na herbatę. Z torby na ramię, która podobnie jak strój czekała na niego w krzakach, wyjmuje kanapkę z szynką. Już chce ją ugryźć, gdy drzwi szkoły się otwierają i staje w nich spóźnialski uczeń Rysio. Mimo spóźnienia chłopiec człapie noga za nogą. Pierwsze kroki zamiast do szatni kieruje do woźnego.

Cierpisław: Czego chcesz?
Rysio: Nic. Tylko trochę odpocząć tu przy panu.
Cierpisław: Ciągle odpoczywasz. Może ty chory?
Rysio: Zdrowy, ale w naszej klasie bez odpoczynku nie da się rady.
Cierpisław: Dlaczego?
Rysio: Bo mamy lekcje z panią Wiedzącą i panią Wrażliwską.
Cierpisław: A, one.
Rysio: Słyszał pan jak krzyczy pani Wrażliwska? A ile zadań z matematyki zadaje pani Wiedząca?
Cierpisław: Coś tam mi się o uszy obiło, no ale spóźnianie się nie załatwi problemu.
Rysio: Nic pan nie rozumie. Ja chcę być punktualny. Tylko, że jak mam pierwszą lekcję z Wrażliwską, a drugą z Wiedzącą, zwyczajnie się nie wyrabiam.
Cierpisław ( nie chce wcale tak długo rozmawiać z Rysiem, jednak rozmowa wciąga go coraz bardziej ): Jak to się nie wyrabiasz?
Rysio: Zwyczajnie. Najpierw nie mogę wstać. Potem nie mogę umyć się, ani jeść.
Cierpisław: Jak nie możesz?
Rysio: Pyta pan jak, a czy ja wiem jak? W szkole nie mówią nam jak coś się dzieje i dlaczego. Za to musimy powtarzać reguły, teorie, zasady, historie i takie tam.
Cierpisław: Ćwiczysz pamięć. Z dobrą pamięcią daleko zajdziesz.
Rysio: Mój wujek miał dobrą, a teraz choruje na tego tam alzhenora.
Cierpisław: Alzheimera.
Rysio: Nieważne. Gorzej, że nikt już się z nim nie dogada.
Cierpisław: Zdarza się. To jednak nie powód, żeby się nie uczyć.
Rysio: Taa, a był pan kiedyś na lekcji z panią Wiedzącą albo z panią Wrażliwską?
Cierpisław: Za stary jestem, ale w młodości się uczyłem.
Rysio: To czemu pan jest woźnym, nie dyrektorem.
Cierpisław ( wzdycha ): Jakby ci powiedzieć...
Rysio: Lepiej niech mi pan powie jak dotrzeć do mędrca Tego.
Cierpisław: Co? Co?

W jednej chwili budzi się w Cierpisławie złość. Niezrozumiała ani dla niego, ani dla Rysia. Uderza chłopca w plecy i popycha w stronę schodów na górę.

Cierpisław: Zmiataj do klasy gówniarzu, ale już.

Rysio biegnie po schodach, choć lekcje ma na dole. Na szczęście woźny tego nie wie.

Dialog 3.

Miejsce: Market Feluś.

Olbrzymie wnętrze w kształcie labiryntu. Oświetlone jarzeniowym światłem. Półki z produktami spożywczymi, ubraniami, sprzętem elektronicznym i te sezonowe obecnie zajęte przez choinki i ozdoby gwiazdkowe. W całym sklepie dominuje reklama świąt, choć one same pojawią się w świecie dopiero za miesiąc.

Ilona przegląda półki z mrożonkami. Chce kupić coś, z czego zrobi szybko obiad. Dzięki temu zastanowi się nad słowami mędrca Ten. Znienacka podchodzi do niej sąsiadka Ela, ta sama, która poleciła jej mędrca.

Ela: I jak?
Ilona ( wzdryga się ): Dobrze.
Ela: Rozmawiała pani z nim?
Ilona: Z kim?
Ela: No, przecież z mędrcem.
Ilona: Tak.
Ela: Co powiedział?
Ilona ( wzdycha nad ciekawością sąsiadki ): Wyjdę z tego. 
Ela: A nie mówiłam. Mnie postawił na nogi, to panią nie postawi. I niech pani tych mrożonek nie kupuje. Zapraszam do siebie na placki jagodowe.

Ostatnie dwa słowa sąsiadki wywołują w głowie Ilony obraz. Jakaś starsza kobieta z talerzem pełnym placków pochyla się nad małą dziewczynką.

Ilona ( myśli ): Kim ona jest? I kim jest dziewczynka?

Zaraz potem obraz znika. Oczy Ilony przenika ostre światło marketu. 

Ela: Dobrze się pani czuje?
Ilona ( chce odpowiedzieć ): W porządku.

Jednak jarzeniówki nie pozwalają jej wykrztusić ani jednego słowa. Wdzierają się do mózgu, a razem z nimi głosy.

Głos 1: Myślisz, że on ci coś powie.
Głos 2: ( śmieje się ): Zatkało ją.
Głos 1: Zaraz cię zabiorą do wariatkowa.
Głos 2: Posiedzisz sobie tam dopóki nie zrozumiesz.

Ilona ( krzyczy ): Czego? Co mam zrozumieć?

Wystraszona sąsiadka Ela dzwoni na pogotowie.

Dialog 4.

Miejsce: Szkoła podstawowa imienia Kleofasa Bystrzaka.

Gniew Cierpisława powoli opada. Woźny wraca do swojej kanapki i herbaty, a raczej chce wrócić, bo gdy tylko rozwija papier w drzwiach pojawiają się nowi uczniowie albo mocno spóźnieni albo nazbyt punktualni. Grubas i chuda ruda dziewczyna. Oboje w czarnych nieprzepisowych strojach. Powoli podchodzą do woźnego.

Cierpisław ( myśli ): Terroryści.
Grubas: Masz rację.
Dziewczyna: Ostatnie twoje życzenie?
Cierpisław: Co takiego?
Dziewczyna: Masz trzy minuty.

Cierpisławowi nic do głowy nie przychodzi. Czuje jedynie pot spływający po plecach. Narastający za oczami ból głowy. Głucha cisza. Wskazówki zegara na ścianie powoli przesuwają się do przodu.

Grubas ( się śmieje ): Żart. Przyznaj się posikałeś się stary dziadu. Zsikałeś się ze strachu.
Dziewczyna ( patrzy na zegar ): Dwa, jeden zero.
Grubas ( nadal się śmieje ): Iza przestań, bo sam się zsikam.

Dziewczyna grzebie w kieszeni. Po chwili wybuch rozrywa szkołę i ciała wszystkich, którzy w niej przebywają.

Cierpisław w ostatniej sekundzie przed końcem widzi swoje imię, które i tak szybko ginie razem z nim.


P. S. Nie martwcie się. To tylko chwilowy zamęt. Ciąg dalszy nastąpi i może będzie lepszy.
Podzielcie się wrażeniami z lektury.
Linki do poprzednich dialogów, w których opowiadam o Ilonie znajdziecie w kolejności: pierwszydrugitrzeci.






 
 






 

6 komentarzy:

  1. Oj oby był lepszy, bo na ten moment to wygląda to kiepsko ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ania, mroczne :) musiałam się trochę wczytać, by ogarnąć wszystkie wątki. Napisz kolejną część, teraz mnie ciekawi czy Mędrzec, który zamienił się Cierpisława przeżył wybuch :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, tak. Trochę może być pogmatwane bez znajomości poprzednich dialogów, w których piszę o Ilonie. Link do jednego jest w tekście pod słowem Ilona.
    Widzę, że jednak na końcu muszę też podać te linki.
    Zobaczymy czy przeżył za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle super, a tym razem wybitnie w moim guście :) Szkoda mi tylko, że szkoła wybuchła, mimo że o szkole mam zdanie jakie mam to w tym przypadku byłabym ciekawa co z bohaterami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno kiedyś się dowiesz. Cieszę się, że w Twoim guście:)

      Usuń