poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Co się z nami dzieje po śmierci?

I znów temat trochę listopadowy.
O śmierci.
I jeszcze raz film, 
który nie do końca mi się podobał.
Dlaczego?
Czego oczekiwałam po tytule?
Jakiej treści i po jakim tytule?
O tym za chwilę.

Zdjęcie ze strony.


Zaczęło się od tytułu jak od ładnej okładki.
Myślałam sobie taki tytuł, to będzie film.
Jaki dokładnie? Powiem później albo się domyślicie.

W filmie równolegle opowiadane są trzy historie,
pozornie bardzo od siebie dalekie.
Mimo to ja od początku czekałam na ich połączenie.

Co i w jaki sposób połączy różnych bohaterów?
Poza tym jak rozwinie się ciekawy temat?

Niestety prozaicznie, ale o tym trochę dalej.

Pierwsza historia jest o doświadczeniu śmierci
klinicznej przez francuską dziennikarkę Marie.

Historia druga to opowieść o człowieku,
który posiada umiejętność kontaktu ze zmarłymi.

I trzecia ostatnia jest o chłopcu Markusie, 
któremu śmierć zabiera brata.

Jak widać wszystkich bohaterów łączy śmierć.
Śmierć ma ogromny wpływ na ich życie.

Reporterka zmienia pod jej wpływem 
treść przyszłej książki, a także pracę.

George, bohater drugiej opowieści
również zmienia pracę, ponieważ
swój dar uważa za przekleństwo.
Nie chce, żeby jego życie 
obracało się wokół śmierci.

Marcus z kolei nie może pogodzić
się ze śmiercią brata.

Podobnie jak reporterka Marie
Marcus zastanawia się nad tym,
co jest po śmierci.
Gdzie teraz jest jego brat?

Temat dający wielkie pole 
popisu dla wyobraźni.

Jednak Clint Eastwood, który jest
reżyserem tego filmu
nie wykorzystuje tkwiących 
przed nim możliwości.

Podejrzewam, że jest zbyt wielkim
realistą, może ateistą lub gnostykiem,
by móc skorzystać z tematu
i rozwinąć własną wersję życia po śmierci.

Może nawet trochę boi się tego tematu.
Dlatego film jest tym czym jest.
Mglistym obrazem ludzi po śmierci
i miejsca, w którym się znajdują.

Za to bardzo wyraźnym obrazem
przeżyć, tych, którzy otarli się o śmierć
w jakikolwiek sposób czyli:
poprzez kontakt ze zmarłymi,
zmarłego brata lub własne doświadczenie.

Zamiast fantastycznej teorii o życiu
pozagrobowym mamy realną
opowieść o bohaterach
z typowo amerykańskim, 
słodkim zakończeniem.

Jeśli ktoś lubi filmy psychologiczne
i słodkie zakończenia na pewno
będzie zadowolony.

Ja jednak nie tego oczekiwałam
po tytule. Jakim tytule?

Medium. Niestety niezgodnym
z tytułem oryginalnym,
który bezpośrednio nawiązuje
do nazwy miejsca pobytu zmarłych,
tyle tylko, że jest pewnie trudny
dla tłumaczy. Hereafter.

Sądziłam, że pod tytułem kryje
się właśnie ten świat zmarłych
czyli wizja reżysera.

Tymczasem odniosłam wrażenie,
że o świecie z drugiej strony
życia reżyser nie ma nic do powiedzenia.

Według niektórych recenzentów to dobrze.
Widocznie podobnie jak reżyser nic
oni nie wiedzą i może nie chcą wiedzieć.
Na pewno nie chcą żadnych kolejnych
wizji lub pseudoteorii.

Mimo to polecam film tym, którzy
wizji żadnych nie oczekują.
Tylko prostej, jasnej fabuły
o przeżyciach bohaterów.

Film z pewnością łatwy, miły.
Taki w sam raz na sobotni wieczór.

,,Medium,, film z 2010 roku,
w reżyserii Clinta Eastwooda.



 




2 komentarze:

  1. Dopiero co - odkryłem tego bloga. Uwielbiam wszelkie pisanie, a najbardziej recenzje kinowe-filmowe, które sam też piszę. :)

    Jak czas będzie pozwalał, na pewno tutaj pozaglądam. Blog bardzo czytelny, estetyczny (wygląd, słowa autorki)... I to ja właśnie przesłałem Pani zaproszenie do grona znajomych poprzez Facebooka. :) Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Macieju. Może jakieś filmy polecisz?

    OdpowiedzUsuń