środa, 3 sierpnia 2016

Trzy kroki do seksualnego piekła.

Jakże czasem trudno rozładować emocje,
zwłaszcza te związane z seksem.
Dobrze o tym wiedziała jedna
z moich bohaterek, o której jeszcze
nie pisałam, a oczywiście mieszka
w tym samym bloku, co moje
poprzednie bohaterki: Florentyna, 
Stanisława, Eugenia i Wiesia.

Dziś  o niej i jej ukrytych pragnieniach.
Jakie były i do czego ją doprowadziły.



Krok pierwszy 

Od dzieciństwa Radomiła miała swój sekretny problem,
chociaż wtedy nie nazywała tego problemem. 
Nie wiedziała, że to jest problem.
Owszem czasem jej przeszkadzał, ale nie aż tak
bardzo. Stopniowo uczyła się jakoś sobie z tym
radzić. Zazwyczaj szła do łazienki w domu, 
w przedszkolu, w szkole lub u koleżanki.
Siadała na sedesie i ściągała majtki.
Palcem prawej ręki dotykała miejsce
obok dziurki którą robiła siku. 

Najpierw powoli. Potem coraz szybciej,
aż cała robiła się w środku mokra.
W końcu czuła przyjemne skurcze.
Bardzo przyjemne, ale bardzo krótkie.
Tylko na chwilę uspakajały ciężar
w jej brzuchu, jakby mieszkało tam
jakieś wieczne spragnione zwierzątko.
Spragnione tej szczególnej przyjemności.

Kiedyś, gdy bawiła się z koleżankami 
na placu zabaw, pojawił się pewien pan.
Gosia od razu go zauważyła
i powiedziała, że gapi się na ich majtki.

- Jak jesteś odważna to idź do niego.
Zapytaj, czego chce.
Podpuściła Gosię Marta.
- A czemu nie ty, tylko ja.
Oburzyła się Gosia.
- Przestańcie, lepiej stąd chodźmy.
Poprosiła Radomiła.
- Ty na pewno byś nie poszła.
Jesteś tchórzem. Tchórz, tchórz.

Marta już się z niej śmiała.
Zawsze tak było.
Przychodziły w trójkę.
Bawiły się do czasu, dopóki Marta
nie przypomniała sobie,
że trzeba trochę podokuczać koleżankom,
a ponieważ Gosia na dokuczanie była odporna,
padało na Radomiłę. Ona zawsze była jej ofiarą.

- Nie jestem tchórzem. Pójdę tam i pokażę
temu panu majtki - krzyknęła rozgniewana.
- He, he, akurat - śmiała się Marta.
Zaraz jednak śmiać się przestała.
Zamiast tego otworzyła usta ze zdziwienia.
Radomiła poszła. Podniosła sukienkę do góry
i obcemu facetowi pokazała swoje
różowe majtki. 
- Ładne - pochwalił ją nieznajomy.
A pokażesz mi jeszcze co masz w środku?
Zapytał.
- Nie.
Radomiła odwróciła się i odeszła.

Po jakimś czasie facet znów się pojawił.
Tym razem była sama.
Siedziała na ławce z ręką w majtkach.
Spragnione zwierzątko w jej brzuchu 
znów się obudziło i musiała je uspokoić.
W pobliżu na szczęście nikogo nie było.

- Chodź zrobię ci lepszą przyjemność.
Nieznajomy z placu zabaw wyrósł
za nią jak spod ziemi.
Zanim zdążyła coś powiedzieć
zaciągnął ją w krzaki.
Bezskutecznie próbowała się wyrwać,
a w gardle coś dusiło, że krzyczeć
nie mogła. On był silniejszy.
Położył ją na trawie.
Zdjął majtki i ....
I zaczął lizać miejsce,
które dotychczas jedynie dotykała.

Przestała się tarmosić.
Nawet uda podniosła wyżej,
żeby mu się lepiej lizało.
Taka to była niesamowita przyjemność. 
Nie zauważyła, kiedy 
nieznajomy rozpiął spodnie.
Kiedy zrobił to, co zrobił.
Wszedł w nią swoim wielkim siusiakiem.
Najpierw krzyknęła z bólu.
Potem znów czuła przyjemność
rosnącą z każdym jego ruchem.
Fala skurczów, która nadeszła
była olbrzymia. I tak Radomiła 
poznała słodycz seksu. 

Krok drugi

W liceum zaczęli się mężczyźni. 
Młodzi, starzy i tacy po środku,
już nie młodzi, jeszcze nie starzy.

Zawsze patrzyli na nią głodnymi,
spragnionymi oczami,
a gdy już poznali jej ciało,
nie chcieli odejść.

Radomiła wszystkich lubiła,
chociaż jednych mniej,
drugich bardziej.

W pierwszej klasie liceum
podobał jej się pan od geografii.
Był młody i przystojny.
Dziewczyny wzdychały do niego,
ale on nosił na palcu obrączkę
i jasne było, że żadna u niego 
szans nie ma.

Radomiła raz czy dwa uśmiechnęła
się do niego, jednocześnie
myśląc jaki jest w łóżku.
Ale w ten sposób prawie
o każdym facecie myślała.

To było jej skrzywienie chorobowe,
jak sądziła, po tym co się zdarzyło
w dzieciństwie. Po tym strasznym,
jednak na swój sposób bardzo przyjemnym
gwałcie, kiedy zwierzątko w jej
brzuchu stało się większe i zmuszało
ją do podawania mu większych posiłków.
Dotyki Radomiły już mu nie wystarczały.
Po nocach śniło o facetach,
ich połyskującej w świetle księżyca
nagości, rozkosznych ruchach,
jakie przeżyło z nieznajomym.

Teraz gdy Radomiła patrzyła
na mężczyznę, jej ukryte 
zwierzę patrzyło razem z nią
i podsuwało jej różne natrętne myśli.
Jaki on jest? Jaki byłby ze mną?

Odpowiedź przychodziła nagle,
zupełnie niespodziewanie.
Zawsze jednak można było liczyć
na to, że przyjdzie.
Radomiła nie liczyła, bo
starała się mimo wszystko
ignorować myśli i skupić na nauce.
W końcu w liceum to było najważniejsze,
jeśli chciała zdać maturę i iść na studia.

Czy czekała na odpowiedź czy nie,
zawsze ją dostawała prędzej czy później.

I tak było z panem od geografii,
jej pierwszym mężczyzną od czasu nieznajomego.

Zatrzymał ją jednego dnia po lekcjach.
Powiedział, że jej ostatnia praca jest bardzo dobra
i gdyby chciała mogłaby poprawić ocenę z 4 na 5.
- Tu masz mój telefon. Zadzwoń, jeśli
się zdecydujesz pracować ze mną po lekcjach.

Radomiła spojrzała mu w oczy.
Zobaczyła w nich błysk zainteresowania
i już wiedziała o co chodzi to znaczy tak
się jej wydawało.

Następnego dnia była u niego.
Rozłożyli zeszyty i podręczniki.
Potem on stanął za nią 
i zaczął dotykać jej piersi.
Pozwoliła mu.
Odwróciła się.
Ich wargi po chwili się połączyły.
Za nimi poszły języki,
a trochę później ich ciała.

Najpierw z przodu, później od tyłu.
Pochylona o ścianę jęczała,
a on jęczał razem z nią.
Jej zwierzątko wreszcie było zadowolone.
Przyjemność jaką czuło znacznie się zwiększyła.
Była wielka jak balon i z każdą chwilą rosła
jeszcze bardziej.

Palce nauczyciela powoli przesuwały 
się w dół jakby doskonale wiedziały,
co trzeba zrobić, żeby była zadowolona.
Po szyi schodziły do piersi, na talię,
biodra i wreszcie dotknęły jej sekretnego miejsca,
dawniej bez nazwy, teraz z wziętym
z książek określeniem - łechtaczka.

Głupie, ale nie to było ważne.
Ważna była czerpana stamtąd przyjemność,
prawdziwa rozkosz.
Ona i on robili się od tego bardziej podnieceni.

Radomiła rozpłynęła się wprost ze słodyczy,
jaką doznała pod wpływem umiejętnego
dotyku mężczyzny.
Po raz pierwszy od czasów nieznajomego
Radomiła miała orgazm z mężczyzną.
Wkrótce po niej ten mężczyzna miał
orgazm z nią.

Leżeli spleceni ze sobą na łóżku.
Odpoczywali.
- Świetna jesteś. Tak mi z tobą było dobrze.
Szeptał jej do ucha.
- Ty też.
Pochwaliła go Radomiła.
- Zrobimy to jeszcze?
W jego głosie słychać było pragnienie.
- Tak.
I powtórzyli.

Spotykali się regularnie bez zobowiązań.
Jasne było, że on nie opuści żony,
a Radomiła nie pragnie męża, 
tylko dobrego seksu.
Później on musiał wyjechać.
Wtedy Radomiła znalazła innego.
Po innym był następny itd. itd.

Czas liceum i potem studiów
był najbardziej obfitującym
w facetów okresem w życiu Radomiły.

Krok trzeci

Po studiach jeden z kochanków Radomiły 
załatwił jej pracę w biurze w urzędzie miasta.
Kupił jej też mieszkanie dwupokojowe
w centrum, gdzie się spotykali
i kochali.

Był starszy od niej o 20 lat,
a mimo to bardzo dobry w łóżku.
Jego żona nie miała już ochoty na seks,
więc znalazł sobie młodą i chętną
czyli Radomiłę.

Poznali się w klubie fitness,
gdzie Kazimierz próbował rozładować
swoje napięcie seksualne,
oficjalnie pozbyć się zbędnych kilogramów
i tkanki tłuszczowej.

Już na pierwszych zajęciach Radomiła
zwróciła na niego uwagę.
Miał szeroką klatkę piersiową,
umięśnione ręce i nogi
i gdyby nie twarz pełna zmarszczek
mogłaby go porównać do aktora,
który grał X mena i który bardzo
jej się podobał.

On też ją zauważył.
Widziała jak wodził za nią wzrokiem.
Długo jednak trwało zanim
się odezwał i wreszcie zaprosił ją na kawę.
Po kawie nabrał na szczęście odwagi
i następnym razem zaprosił
ją do hotelowego pokoju,
bo po do domu kręciła się żona,
a on miał ochotę poznać bliżej Radomiłę.

I poznał, a ona poznała jego.
Nigdy, by nie pomyślała, 
że zbliżający się do pięćdziesiątki
facet może jej dać więcej niż jej
dotychczasowi 30 i 20 letni kochankowie.
Owszem miewała czasem starszych,
ale oni naprawdę byli beznadziejni
i zawsze musiała po nich dogadzać sobie
wibratorem.

Kazimierz w przeciwieństwie do nich
się nie spieszył.
Wydłużał pieszczoty wstępne
i potrafił powstrzymać własny orgazm
dopóki ona nie zaczęła szczytować.

Poza tym rozmawiał z nią 
na różne ciekawe tematy.
Ciekawe dla niej.
A gdy ona mówiła słuchał jej cierpliwie.
Umiał przytulać
i samymi koniuszkami palców na ciele
sprawiać jej rozkosz, bez dotykania
stref erogennych.

Był idealny i Radomiła bardzo się
przyzwyczaiła do spotkań z nim
bez względu na to czy był seks
czy go nie było.

Za bardzo się przyzwyczaiła.
Dlatego, kiedy powiedział, że odchodzi,
wpadła w rozpacz.
- Dlaczego?- po raz pierwszy płakała
w obecności mężczyzny.
- Życie mija. Ja się starzeję.
Ty potrzebujesz młodego. 
Nie takiego starca jak ja.
- Co ty gadasz - łkała Radomiła.
- Nie jesteś stary. Kocham Cię.
Wyznała jakby to w jakiś sposób 
mogło go zatrzymać.

- Przykro mi - powiedział on.
To miał być seks bez zobowiązań zapomniałaś?
Ja kocham żonę, nawet jeśli na razie ona 
nie chce okazać mi miłości.
Wierzę jednak wciąż, że to się zmieni.
A z tobą kochana zawsze był tylko świetny seks
nic więcej.

Wyznanie Kazimierza zmieniło 
całe życie Radomiły w piekło.
Owszem próbowała zaraz znaleźć sobie kogoś innego,
ale z żadnym już nie czuła się dobrze.

Dotykali ją, lizali i obracali jej ciało w różne strony.
Ona miała orgazmy. Jednak po każdym
szła do łazienki i wymiotowała jakby miała
wyrzuty sumienia, że uprawia seks z innymi,
nie z Kazimierzem, a przecież on nigdy jej niczego
nie obiecywał. Niczego nie mogła od niego
oczekiwać poza zwykłym, 
choć tak niezwykłym seksem.

Powoli traciła apetyt na jedzenie.
Chudła i marniała w oczach,
co w końcu zauważyli jej bliscy:
mama Leontyna, siostra mamy, a ciotka Radomiły
Leokadia i jej babcia, 
matka Leontyny i Leokadii, Karolina.

Po stracie pracy i sprzedaży mieszkania, które
za bardzo kojarzyło się Radomile z Kazimierzem,
zamieszkała właśnie z nimi.

I dobrze, bo one się nią zajęły.
Widząc, że ich namowy do jedzenia
nie dają rezultatu, poszły z Radomiłą
do lekarza psychiatry.
Ten skierował Radomiłę do tego 
samego szpitala, w którym była niedawno
Florentyna na oddział zaburzeń 
związanych z jedzeniem.

Tutaj Radomiła z całą siłą poczuła znów
swój popęd seksualny.
Na sali była z trzema innymi kobietami,
więc swoje pragnienia mogła
zaspakajać albo nocą pod kołdrą,
gdy tamte spały albo w łazience pod prysznicem.
To nie było to samo, co seks z mężczyzną.

Radomiła siedziała więc smutna na sali
albo leżała skulona w kłębek.
Nadal słabo jadła.
W końcu podłączyli ją
do kroplówki.
Piekło powoli się pogłębiało.

Przełom nastąpił po tym jak
w szpitalu pojawiła się nowa stażystka
i pomocnica prowadzącej ją lekarki.

Z tą młodą kobietą Radomile 
dobrze się rozmawiało.

Powiedziała jej o swoim ciągłym podnieceniu,
o tęsknocie za seksem z mężczyzną.
Dowiedziała się od niej, że to co ma
przydarza się kobietom 
i nazywa się nimfomanią.

Młoda lekarka zapisała ją na  
prowadzone w szpitalu zajęcia jogi i medytacji.
Zaczęła podawać leki na depresję.

Powoli tak jak wcześniej Florentyna
Radomiła zaczęła się czuć lepiej.
Zaczęła pisać pamiętnik i rysować.
Po raz pierwszy od lat
jej seksualne zwierzątko się uspokoiło
jakby zapadło w letarg.

Po czterech miesiącach Radomiła
wyszła ze szpitala.
Teraz chodziła regularnie
na oddział dzienny.

Kazimierz i myśli o nim powoli
się rozpływały we mgle.
Młody chłopak Dominik,
który kiedyś chodził 
za Florentyną, teraz chodził 
za nią i z nią.

- Może się pobiorą i ta zaraza się skończy.
Powiedziała Eugenia do Stanisławy.
- Jaka zaraza?- spytała Stanisława.
- Ech, jakaś ty dziwna - westchnęła 
jak zwykle zniesmaczona 
niewiedzą koleżanki Eugenia.

- Ze szpitalem. Znaczy się nikt już z naszego bloku
do tego szpitala nie pójdzie.
Na wszelki wypadek zamówię mszę w tej intencji.
Oznajmiła Eugenia z zadowoloną miną
jakby wreszcie znalazła sposób na ewentualną
chorobę psychiczną. Oczywiście myślała
przede wszystkim o sobie jak to Eugenia.


P. S. Co dalej z Radomiłą?
        Czy jej problemy z seksem naprawdę odeszły?
        Napiszę w dalszej lub bliższej przyszłości.

  
 



 



 

2 komentarze:

  1. Jak do tej pory najlepszy kawalek :)
    Gratuluje odwagi literackiej i zycze dalszych sukcesow <3

    OdpowiedzUsuń